
Idrija – Królestwo Rtęci i Koronek
Słoweńska Idrija składa się z dwóch światów: naziemnego i podziemnego. Oba światy skrywają ponad 500-letnie tradycje, obie wpisane na listę UNESCO i będące wizytówkami miasta. Mowa oczywiście o kopalni rtęci (Hg) i delikatnych koronkach.
Odwiedziwszy Lublanę, jezioro Bled, wąwóz Vintgar i Zatokę Księżycową, postanowiłam zajrzeć do Idriji. Wypatrzyłam drogowskaz dzień wcześniej, stojąc w korku na autostradzie w Słowenii.
Oryginalnie Idriji było w planie, ale te pokrzyżowała kapryśna pogoda. Warto bowiem wiedzieć, że czerwiec jest najbardziej deszczowym miesiącem w Słowenii. Zostawiłam auto na bezpłatnym parkingu na dachu supermarketu SPAR i w strugach deszczu udałam się na zwiedzanie tego ciekawego miasta.

Przez ponad 500 lat Idrija była jednym z najważniejszych ośrodków wydobycia rtęci na świecie. To właśnie stąd pochodziła aż jedna ósma światowej produkcji rtęci, a łącznie wydobyto około 150,000 ton. Pierwszą kartę w historii kopalni zapisano w 1490 roku, kiedy anonimowy mieszkaniec czerpał wodę z potoku i zauważył błyszczące kryształki cynobru, czyli rudy rtęci.
Dziś przybliżam ten niezwykły świat, oddalony zaledwie 50 km od Lublany.
Ruszamy? Ruszamy!
Zwiedzanie miasta Idrija
Położona nad Idrijcą Idrija to najstarsze górnicze miasto Słowenii. Skryte w pochmurnej kotlinie na wysokości 330 m n.p.m. sprawia lekko klaustrofobiczne wrażenie. Aktualnie zamieszkuje je zaledwie 5,794 mieszkańców, którzy utrzymują się z rolnictwa i turystyki lub pracują w przedsiębiorstwach Kolektor i Hidria.
Od wieków walczą też z dezinformacją dotyczącą rtęci. Przed przyjazdem do Idrija, większość zwiedzających uważa, że rtęć (słow. živo srebro) płynie pod ziemią jak krew w żyłach. Na miejscu są w szoku, że rtęć wydobywa się w stanie stałym. Po prostu jest jedynym metalem, który w temperaturze pokojowej zachowuje stan płynny, podczas gdy inne metale tężeją.

Idrija przeżywała rozkwit szczególnie w XVII i XVIII wieku. Wówczas rtęć z Idrija „płynęła strumieniami” do Ameryki Południowej. Trafiała przede wszystkim do gigantycznych kopalni srebra w Potosi (dzisiejsza Boliwia) oraz Zacatecas w Meksyku. Pod koniec XVIII wieku Idrija dostarczała hiszpańskim koloniom aż 450–550 ton rtęci rocznie. Rtęć służyła tam do masowego odzyskiwania srebra i złota ze słabych rud metodą amalgamacji.
Rtęć pakowano w skórzane worki (zwane azogues), a następnie w drewniane beczki. Transportowano ją wozami z Idriji do najbliższego portu w Triéście lub przez przełęcze do Wenecji. Metal przewożono też do hiszpańskiego portu w Sewilli.
Stamtąd, na pokładach specjalnych statków zaopatrzeniowych (galeones de azogue), rtęć płynęła przez Atlantyk do portów w Veracruz (Meksyk) oraz Portobelo (Panama). Dalej, lądem i drogą wodną docierała do Peru i Boliwii.
Część rtęci lądowała też w komnatach alchemików w nadziei, że przekształci metal w złoto lub stworzy kamień filozoficzny.
Zamek w Idrija
Choć większość turystów przyjeżdża do Idrija przypadkiem lub z myślą o słynnej kopalni rtęci, warto zajrzeć także do zamku Gewerkenegg. Co ciekawe, nigdy nie pełnił funkcji obronnej ani nie był rezydencją arystokratów.
Zbudowano go jako siedzibę zarządu kopalni oraz magazyn rtęci, nazywanej niegdyś „płynnym srebrem”. Przez ponad 400 lat właśnie stąd właściciele kopalni zarządzali jednym z najważniejszych przedsiębiorstw górniczych w Europie.

Dziś w murach zamku mieści się Muzeum Miejskie, którego wystawy opowiadają nie tylko o rtęci, lecz także o codziennym życiu mieszkańców. Spacer po dziedzińcu i dawnych salach pozwala lepiej zrozumieć, jak ogromny wpływ kopalnia miała na rozwój miasta.
Ważną część ekspozycji zamku w Idrija są koronki (słow. Čipka), których historia sięga końca XVII wieku. Kiedy mężczyźni pracowali pod ziemią, kobiety szukały sposobu, by załatać domowy budżet.
Zaczęły tworzyć misterną koronkę klockową, przekazując tę sztukę z pokolenia na pokolenie, po kądzieli. Z czasem rękodzieło stało się wizytówką miasta, a wyroby z Idrija trafiały na dwory w całej Europie.

Dziś tradycję pielęgnuje miejscowa szkoła koronkarstwa, a umiejętność wyplatania koronek wpisano na listę UNESCO. W zamku można zobaczyć zarówno zabytkowe, niezwykle precyzyjne koronki, jak i współczesne projekty, które udowadniają, że ta licząca ponad 300 lat tradycja wciąż pozostaje żywa.
Kopalnia rtęci w Idrija
Kopalnia rtęci w Idrija trafiła na listę UNESCO wspólnie z hiszpańskim Almadén, drugim najważniejszym ośrodkiem wydobycia rtęci na świecie. Kopalnię zamknięto ostatecznie w 2007 roku po trwającym trzy dekady procesie wygaszania działalności.
Przyczynił się do tego gwałtowny spadek cen rtęci oraz europejskie ograniczenia dotyczące jej stosowania ze względów ekologicznych. Choć większość dawnych wyrobisk została zasypana lub zalana aby zapobiec osiadaniu miasta, zwiedzanie pozwala poznać jedną z najciekawszych historii górnictwa w Europie.

Wizytę w Szybie Antoniego (Antonijev rov) zaczęłam od filmu o życiu górników. Pokaz odbywał się w tej samej sali, w której przez kilkaset lat codziennie rano gromadzili się górnicy na odprawę przed ciężką dniówką pod ziemią. Praca należała do wyjątkowo ciężkich i niebezpiecznych.

-Niech się szczęści! – Takimi słowami kierownik kopalni odprawiał 500 górników na porannej zmianie. W kopalni pracowali wyłącznie mężczyźni, często rozpoczynający pracę już w wieku 15 lat.
Przysługiwała im tylko jedna krótka przerwa od katorżniczej pracy. Siadali wówczas w ciemności na mokrych ławkach i jedli skromny obiad: chleb z dżemem i wodę. Dopiero pod koniec działalności kopalni otrzymywali odzież roboczą, w tym względnie nowoczesne maski ochronne z dopływem świeżego powietrza.

Po filmie w sali zjawił się były górnik w eleganckim mundurze. Wypożyczył mi ciepły płaszcz i kask i tak przygotowani ruszyliśmy pod ziemię. Trasa prowadziła przez 7 km podziemnych korytarzy, w których przez cały rok utrzymuje się temperatura około 12°C. Z każdym zakrętem otwierała się nowa karta historii, a instalacje pokazywały codzienną pracę górników, od początków istnienia kopalni aż do jej ostatniego dnia.
Idrijski žlikrofi
Po wyjściu z kopalni zgłodniałam, więc udałam się do ukrytej w bocznej uliczce knajpce, która serwuje idrijski žlikrofi.
To niewielkie pierożki z delikatnego ciasta wypełnione farszem z ziemniaków, cebuli, słoniny lub smalcu oraz przypraw. Ich kształt przypomina mały kapelusz Napoleona, choć pochodzenie tej formy nie jest do końca znane.
Danie przygotowuje się w Idrija od co najmniej 150 lat i tradycyjnie podaje z bakalcą, czyli gęstym sosem z mięsa baraniego. W 2010 roku idrijski žlikrofi jako pierwsza słoweńska potrawa otrzymały unijne oznaczenie Gwarantowanej Tradycyjnej Specjalności (TSG).

Podsumowanie
Warto było wstąpić na pół dnia do Idriji. Gdybyście planowali podróż z Lublany nad Zatokę Księżycową, koniecznie uwzględnijcie ją w programie!
FAQ – Idrija
Idrija leży w zachodniej Słowenii, około 50 km od Lublany.
Idrija słynie z dawnej kopalni rtęci, koronki klockowej oraz tradycyjnych pierożków idrijski žlikrofi.
Zwiedzanie zamku i kopalni w Idrija zajmuje łącznie około 3–4 godzin.
Zaparkuj na bezpłatnym parkingu na dachu supermarketu Spar (wjazd obok kopalni rtęci).
Nie, zwiedzanie jest wyłącznie z przewodnikiem.
Nie, choć w sezonie jest to wskazane.
Jako osoba z klaustrofobią powiem tak: to zależy od Ciebie.
Jedliśmy w „Pri Škafarju” – bardzo dobre Idrijski žlikrofi.
Wybieracie się do Idriji i chcielibyście o coś dopytać? Dajcie znać w komentarzach!
Zaobserwujcie też koniecznie Tierra Bonita w mediach społecznościowych!






