Tiahuanaco
Boliwia

Tiahuanaco

Tiahuanaco (UNESCO) to najdłużej trwająca cywilizacja Ameryki Południowej.

W czasach świetności, ośrodek stał się najważniejszym centrum pielgrzymkowym na kontynencie i mógł pomieścić nawet 50,000 osób. Niegdyś znajdował się nad brzegiem jeziora Titicaca, ale oddalił się od niego o 21 kilometrów z powodu ruchu płyt tektonicznych.

Do najciekawszych obiektów Tiahuanaco należą: Świątynia Półnaziemna, przyozdobiona kamiennymi głowami wbitymi w mur, świątynia Kalasasaya z Bramą Słońca i Monolitem Ponce, a także piramida Akapana, od której rozpoczyna się zwiedzanie. Tiahuanaco znajduje się na rewersie banknotu o nominale 200 BOB, największym w Boliwii.

Wybieracie się do Boliwii? Koniecznie zajrzyjcie do Tiahuanaco!

Gdzie jest Tiahuanaco?

Stanowisko archeologiczne Tiahuanaco znajduje się przy głównej drodze łączącej Boliwię i Peru. Oddalone o półtorej godziny drogi od La Paz i zaledwie pół godziny od jeziora Titicaca, stanowi ciekawą przerwę w podróży. Na licznych progach zwalniających kupicie tu świeży boliwijski chleb, a także quisę, kompot z suszonych brzoskwiń, sprzedawany w woreczkach foliowych.

Tiahuanaco (w języku keczua) lub Tiwanaku (w języku aymara) leży na płaskowyżu o nazwie „Płaskowyż” (Altiplano), na wysokości 3,800 m n.p.m. W 2000 r. trafiło na listę UNESCO jako ośrodek duchowy i polityczny kultury Tiahuanaco. Do dziś na terenie stanowiska odbywają się obchody Nowego Roku Aymara, przypadające na 21 czerwca, dzień przesilenia zimowego na półkuli południowej.

Tiahuanaco
Tiahuanaco – przerwa w pracy

Wokół Tiahuanaco wyrosło miasteczko o tej samej nazwie. Przebiega tędy linia kolejowa, a na dworcu Tiahuanaco zatrzymuje się Tren Turistico (Pociąg Turystyczny). Kursuje wyłącznie w drugą niedzielę miesiąca i kosztuje 40 BOB (20 PLN) w klasie salón i 80 BOB (41 PLN) w klasie ejecutivo.

Budowa linii kolejowej La Paz – Guaqui na początku 20. wieku bezpowrotnie zniszczyła Tiahuanaco. Wiele misternie obrobionych bloków skalnych i zabytkowych posągów wysadzono w powietrze, aby położyć podkład pod tory. Korzystając z okazji, mieszkańcy rozkradli prawie wszystko, co udało się wykopać w latach 1903 – 1904.

Na żywo widziałam ten pociąg jedynie raz. Wjechał na peron z przeciągłym gwizdem i zatrzymał się z piskiem kół. Wylały się z niego dziesiątki Boliwijczyków i Boliwijek w strojach ludowych. Było to w czasach, gdy strój ludowy pozwalał na zwiedzanie Tiahuanaco za darmo. W 2026 r. ta zasada nie obowiązuje, choć i tak obywatele Boliwii płacą za wstęp mniej (15 BOB – 7 PLN) niż obcokrajowcy (100 BOB – 51 PLN).

Dworzec kolejowy Tiahuanaco
Dworzec kolejowy Tiahuanaco

Cywilizacja Tiahuanaco

Ludność Tiahuanaco budowała swoją cywilizację przez ponad tysiąc lat, począwszy od 200 roku p.n.e. do około 1000 roku n.e. Prawdopodobnie była to najdłużej trwająca kultura Ameryki Południowej.

W czasach świetności, przypadających między 700 a 900 rokiem n.e., Tiahuanaco stało się największym ośrodkiem miejskim Altiplano, w którym mogło przebywać nawet 50,000 osób. Zmierzch ich cywilizacji datuje się na ponad 300 lat przed pojawieniem się Inków.

Do dziś nie wiemy, jak mieszkańcy Tiahuanaco nazywali swoją kulturę. Słowo „Tiahuanaco” pojawiło się dopiero w 20. wieku, a nazwa „Tiwanaku” jeszcze później. Gdy w 1610 r. na Altiplano przybył Bernabe Cobo, hiszpański misjonarz, mieszkańcy podali mu nazwę „Taypi Cala”, co oznaczało „Kamień w Środku”.

Cobo zastał Tiahuanaco już w stanie ruiny, z daleko posuniętą erozją, która zjadała starożytne mury. Nikt z mieszkańców Altiplano nie był w stanie wyjaśnić, kto i kiedy zbudował Tiahuanaco, ani jak przytargano tu tak ogromne głazy.

Tiahuanaco
W Tiahuanaco wciąż odkrywane są nowe rzeczy

Centrum pielgrzymkowe

W przeciwieństwie do innych miast, w Tiahuanaco nie było rynku ani nawet skromnego bazaru. Obywatele sami produkowali dla siebie żywność i szyli ubrania, rozdawano je też w magazynach rządowych. Miasto było tylko miejscem, gdzie koncentrowała się władza polityczna i religijna. Nie było tu za dużo miejsca dla personelu, ale teren dla pielgrzymów był ogromny.

Ziemniaki

Ludzie Tiahuanaco udomowili lamy, co umożliwiło im handel z dalekimi krajami. Zajmowali się też uprawą ziemniaków. Stworzyli chuño, suszone i mrożone ziemniaki, które można przechowywać nawet przez cztery lata. Genetycy do dziś nie są pewni jak w Andach udało się wyhodować ziemniaka z dzikiej odmiany Solanum maglia. Ustalono jedynie, że spożywano je już pięć tysięcy lat temu.

Nie mogło być łatwo: dzikie bulwy, przesycone solaniną i tomatyną, są toksyczne i nie działa na nie obróbka termiczna. Niewykluczone, że Indianie neutralizowali toksyny liżąc glinę. Liżą ją też zresztą żyjące na płaskowyżu gwanako, zanim zjedzą trujące rośliny. Toksyny łączą się z drobinkami piasku i przechodzą przez układ trawienny nie czyniąc mu szkody. Naśladując ten proces, Indianie moczyli dzikie ziemniaki w rozmąconej wodą glinie. Z czasem wyhodowali mniej groźne odmiany. Na wiejskich rynkach w Boliwii do dziś można kupić woreczki glinianego pyłu „na sos.”

Architektura Tiahuanaco

Tiahuanaco słynie przede wszystkim z megalitycznych monolitów wyrytych z piaskowca, andezytu i tufu wulkanicznego. Jego główna część zajmuje aż 600 ha, a na zwiedzanie (wraz z muzeum i lapidarium) warto przeznaczyć minimum trzy godziny.

Piramida Akapana

Turyści zwiedzający Tiahuanaco pierwsze kroki kierują zwykle ku piramidzie Akapana.

Piramida ma kształt połowy Krzyża Andyjskiego (tzw. Chacana), a w bezchmurny dzień z jej wierzchołka widać szczyt Illimani (6,400 m n.p.m.) i jezioro Titicaca. Choć nazywana piramidą, de facto jest kopcem platformowym, okraszonym szczątkami schodów.

Odkryto, że piramidę (257 m szerokości, 197 m długości i 16.5 m wysokości) wykonano całkowicie ręką człowieka. Głazy w murach Akapany wyglądają jakby ulepiono je z plasteliny w kolorze cementu. Przylegają do siebie tak szczelnie, że trudno wsunąć między nie kartkę papieru. Największy blok kamienny waży ponad 67 ton, a szczyt Akapany zdobią postawione na sztorc prostokąty z andezytu. Jak je tu przywleczono?

W ostatniej dekadzie, u podstawy piramidy Akapana odkopano dość dobrze zachowane kanały odwadniające. Prawie wszystkie mają 12% nachylenia z południa na północ. Są w stanie odprowadzić 40 razy więcej wody, niż na pierwszy rzut oka faktycznie potrzeba, nawet biorąc pod uwagę gwałtowne deszcze Altiplano. Naukowcy nie są zgodni, czy odprowadzały tylko wodę, pozostawiając przestrzeń dla wyobraźni.

Tiahuanaco - prace wykopaliskowe
Tiahuanaco – prace wykopaliskowe przy piramidzie Akapana

Świątynia Półnaziemna

Dwa metry poniżej powierzchni ziemi mieści się Świątynia Półnaziemna. CIAT (Centro de Investigaciones Arqueologicas) wykopał ją spod ziemi i odrestaurował dopiero w latach 60.

Prostokątne pomieszczenie bez dachu zdobi 175 kamiennych głów (tzw. cabezas clavas), wbitych w mur. Co ciekawe, każda głowa jest inna, a wśród rysów twarzy znajdziemy azjatyckie i afrykańskie, a nawet humanoidalne, przywołujące na myśl kosmitów. Gdy odkryto Świątynię Półnaziemną, wszystkie głowy, z wyjątkiem jednej, wciąż tkwiły w murze.

Warto zaznaczyć, że część dzisiejszych głów to repliki, a oryginały rozpełzły się po muzeach.

Niezwykłe, że bardzo podobną świątynię, również z głowami wbitymi w mur, można znaleźć w peruwiańskim Chavin de Huantar. To 3000-letnie centrum religijne cywilizacji Chavin dzieli od Tiahuanaco aż 1880 kilometrów! Czy jest możliwe, aby te kultury miały ze sobą jakiś związek?

W centrum Świątyni Półnaziemnej stoi brodaty monolit. Indianie nie mieli zarostu, więc do dziś stanowi zagadkę. Stojąc przy monolicie, warto spojrzeć w kierunku świątyni Kalasasaya. Symetria, jaką tworzą monolity z bramami świątyń jest aż nieprawdopodobna.

Tiahuanaco - Świątynia Półnaziemna
Tiahuanaco – Świątynia Półnaziemna

Kalasasaya

Architektura świątyni Kalasasaya jest nieprzypadkowa. Do dziś, w dniu równonocy wiosennej i jesiennej, słońce wschodzi dokładnie przez główną bramę wejściową. Następnie, niczym bóstwo w złotym szlafroku, wędruje ku górze, po schodach świątyni.

Kalasasaya wygląda jak prostokąt o wymiarach 135 x 120 metrów, prawie tyle, co świątynia wewnętrzna Angkor Wat w Kambodży. Już w 17. wieku Kalasasaya była dosłownie zjedzona przez ząb czasu. Część murów odrestaurowano, dodając przy tym współczesne, betonowe gargulce do odprowadzania wody.

Do świątyni prowadzą schody o tak dużych stopniach, że aby po nich wejść, należy podciągnąć kolana niemal pod brodę. Istnieją tu także schody, które prowadzą donikąd.

Jeszcze piętnaście lat temu, gdy Tiahuanaco nie było tak popularne wśród turystów, w piaskach podłogi Kalasasaya mogłam znaleźć kawałki kości. W zależności od fantazji przewodnika lokalnego, były to albo kości starożytnych cywilizacji, albo zwierząt, które do dziś składa się tam w ofierze.

W 2019 r. ze świątyni wykopano 17 znakomicie zachowanych naczyń ceremonialnych. Według raportu CIAAAT (Centro de Investigaciones Arqueologicas, Antropologicas y Administracion de Tiwanaku) z 2023 r., do dziś przebadano zaledwie 7% Tiahuanaco. Siedem procent! W całej Boliwii istnieje około 30,000 obiektów archeologicznych, a właściwie co roku odkrywa się nowe, często liczące ponad 3,500 lat. Boliwii brakuje środków na rozwój archeologii, nie są też zbyt chętni, by oddawać cenne stanowiska w ręce zagranicznych badaczy i inwestorów.

Kalasasaya
Mur świątyni Kalasasaya (rekonstrukcja)

Brama Słońca

Większość turystów zwiedzających świątynię Kalasasaya w Tiahuanaco zatrzymuje się przy Bramie Słońca (Puerta del Sol). Wysoka na cztery metry brama, wykonana z jednego kawałka andezytu, waży dziewięć ton. Brama prowadzi donikąd, obok niej nie ma ani kawałka muru. Gdy pierwsi badacze zawitali do Tiahuanaco pod koniec 19. wieku, brama leżała na ziemi, pęknięta w rogu.

Najważniejszą ozdobą Bramy Słońca jest wizerunek Bóstwa z Berłami, prawdopodobnie wycięty techniką champlevé. Prawie identyczny wizerunek znaleziono w peruwiańskim Chavin de Huantar! Na Bramie Słońca, wizerunek otoczony jest postaciami zwierzęcymi, takimi jak kondor. Część postaci jest ewidentnie niedokończona, jakby artyści porzucili dzieło w popłochu.

Dociekliwi powinni zajrzeć na tyły Bramy Słońca. Znajdują się tam zaskakująco symetryczne nisze, wykonane nieznaną techniką z niezwykłą precyzją. Co więcej, takich Bram Słońca jest w Tiahuanaco więcej niż jedna. Wszystkie bramy (Puerta I, Puerta II i Puerta III) są właściwie identyczne, jakby wyszły z drukarki 3D. I wszystkie pęknięte w dokładnie tym samym miejscu.

Brama Słońca
Brama Słońca

Monolit Ponce

W świątyni Kalasasaya w Tiahuanaco stoi jeszcze jeden ciekawy obiekt. To trzymetrowy Monolit Ponce, wyrzeźbiony z jednego kawałka twardego kamienia. Technicznie rzecz biorąc, Monolit Ponce to stela, czyli pionowa płyta z płaskorzeźbą z przodu.

Na prawym ramieniu Monolitu Ponce, niczym tatuaż, wyryto krzyż, przypominający Krzyż Świętego Jakuba. Był to popularny symbol wśród konkwistadorów hiszpańskich. Niektórzy uważają, że to dowód na to, że Tiahuanaco „odkryto” w czasach podboju Nowego Świata. Innym dowodem jest fakt, że kamienie z Tiahuanaco znaleziono w fundamentach wielu 17-wiecznych kościołów katolickich w Boliwii i Peru.

Ze względu na bogate wzory na twarzy, Monolit Ponce wygląda, jakby płakał. Na misternie rzeźbionym pasie pojawiają się wizerunki zwierząt morskich, takich jak kraby, których próżno szukać na Altiplano. W jednej dłoni trzyma qero, kubeczek ceremonialny, w drugiej prawdopodobnie tabliczkę do wdychania substancji 0durzających.

Monolit Ponce
Monolit Ponce. Fot. Wikipedia

Pumapunku

Naprzeciwko Museo del Sitio de Tiahuanaco mieści się niezwykłe lapidarium. Gdy człowiek lekko ochłonie po rewelacjach zasłyszanych w Świątyni Półnaziemnej i Kalasasaya, nagle znajduje się w miejscu, które wygląda jak fabryka pod chmurką. To cmentarzysko Bram Słońca, identycznych jak w świątyni Kalasasaya. To także druga, po Akapanie, największa platforma ceremonialna Tiahuanaco, oczywiście w ruinie. Zachowały się tu tylko schody, kanał odwadniający i skromne kawałki muru.

Kanał jest o tyle ciekawy, że składa się z bloków skalnych, połączonych śladami jak po zszywkach, tyle że wielkości dłoni. Dziury po miedzianych klamrach znaleziono też na innych głazach w Pumapumku. Oprócz dziur, w głazach można znaleźć motyw Krzyża Andyjskiego, strzały, a nawet koła. Na niektórych odkryto ślady polichromii w kolorze zielonym, czerwonym i białym.

W Pumapunku są wielkie bloki kamienne, wyrzeźbione w trójwymiarową literę „H”, a także kamienie z rowkami tak precyzyjnymi, jakby wykonano je nieznaną techniką laserową. Sprawy nie ułatwia fakt, że w Tiahuanaco nie znaleziono żadnych narzędzi.

Jak w Tiahuanaco znalazł się andezyt? Po najbliższe złoża musiano przepłynąć na drugi brzeg jeziora Titicaca i to w czasach, gdy nie znano koła ani koni. Aż w 2005 r. przeprowadzono ciekawy eksperyment. Głaz o wadze 9 ton umieszczono na łodzi z trzciny totora o wymiarach 3 x 1.3 x 1 metr. Łódź z głazem przepłynęła 90 kilometrów przez cieśninę Taquina z Copacabany do Santa Rosa. Można? Można.

Puma Punku
Pumapunku. Fot. Wikipedia

Muzeum Tiahuanaco

Wizytę w Tiahuanaco najczęściej kończy się w muzeum. Niektóre eksponaty są tu co najmniej niespodziewane. Zresztą zobaczcie sami.

Do łączenia potężnych bloków kamiennych w Tiahuanaco używano miedzianych klamer. Były odporne na naprężenia powstałe przy trzęsieniach ziemi. Musiały także wytrzymać siłę o natężeniu 44 kN.

Badania spektrometryczne wykazały, że do stopu miedzi dodawano 6% arsenu, 5.85% niklu i 0.27% cyny. Nikiel nie występuje w Boliwii, a ponadto do uzyskania tego stopu trzeba mieć piec rozgrzewający się do ponad 1,500 stopni. Naszej cywilizacji udało się osiągnąć takie temperatury raptem sto lat temu.

Kolejne badania ujawniły, że nie mocowano gotowych klamer w przygotowanych otworach, lecz wlewano do nich roztopiony metal. Jak można było tego dokonać, nie posiadając przenośnych pieców hutniczych?

Podsumowanie

W pierwszej połowie 20. wieku badaniem cywilizacji Tiahuanaco zajmował się Arthur Posnanski, dyrektor Muzeum Narodowego Boliwii, wywodzący się z rodziny o polskich korzeniach. Gdybyście byli zainteresowani rzetelną interpretacją Tiahuanaco, zachęcam do lektury „Las piedras de Tiahuanaco: arquitectura y construcción de un centro megalitico andino” pióra Jean-Pierre Protzen i Stella Nair. Na blisko 400 stronach rozmontowują Tiahuanaco kamień po kamieniu.

Jak widzicie, Tiahuanaco to nie tylko stanowisko archeologiczne, ale też miejsce pełne zagadek. Warto dodać je do planu podróży po Boliwii. Może być zarówno jednodniową wycieczką z La Paz, jak i przystankiem w drodze między La Paz, a Puno i Cusco.

W restauracji Cabana de Puma w Tiahuanaco zjecie bardzo dobrego pstrąga tęczowego z jeziora Titicaca. A jeśli zagadacie z właścicielem, to może zaprowadzi Was do niewielkiej, prywatnej świątyni, w której przechowuje charakterystyczne, wydłużone czaszki przodków.

5 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

error: Content is protected !!