
Kiszyniów w Jeden Dzień
Kiszyniów to taki trochę powrót do przeszłości. Szerokie bulwary, zielone parki, ślady radzieckiej historii i coraz więcej nowoczesnych akcentów sprawiają, że dzień spędzony w Kiszyniowie staje się ciekawą przygodą. Jeśli masz tylko 24 godziny, spokojnie zdążysz poczuć klimat miasta, pospacerować wśród najważniejszych zabytków i zajrzeć do lokalnych restauracji, by spróbować mołdawskiej kuchni.
Wybierasz się do Mołdawii i chcesz zwiedzić Kiszyniów? Jesteś w dobrym miejscu! W dzisiejszym artykule podrzucam gotowy plan zwiedzania (w kolejności chronologicznej), ciekawostki i polecajki.
Ruszamy? Ruszamy!
Kiszyniów
Kiszyniów to stolica i największe miasto Mołdawii, położone w środkowej części kraju, nad rzeką Byk (Bîc). Liczy około 700,000 dusz i stanowi centrum życia politycznego, gospodarczego i kulturalnego. Już z okien samolotu widać, że miasto wyróżnia się dużą ilością zieleni. Parki i skwery zajmują znaczną część jego powierzchni, dzięki czemu Kiszyniów nazywany jest jedną z najbardziej zielonych stolic Europy.

Zanim Kiszyniów trafił z powrotem do Mołdawii, przechodził z rąk do rąk: z Rosji, przez Rumunię, po Związek Radziecki. W 1940 roku Kiszyniów nawiedziło potężne trzęsienie ziemi (7.4 w skali Richtera), poważnie uszkadzając wiele budynków. Rok później na miasto spadły bomby. Po drugiej wojnie światowej, Kiszyniów odbudowano w stylu stalinistycznym, charakteryzującym się przysadzistą zabudową z wielkiej płyty. Sowieckie relikty ubiegłego wieku przyciągają tu wielu miłośników tego stylu.

Zimy w Kiszyniowie są dość łagodne i prawie nigdy nie pada tu śnieg. Za to lata słyną z piekielnych upałów. Zwłaszcza w sierpniu słupki rtęci przekraczają 40 °C. Lato w Kiszyniowie to też czas gwałtownych burz, które na szczęście szybko się kończą.
Co warto zwiedzić w Kiszyniowie?
Targ Centralny
Pierwsze kroki w Kiszyniowie skierowałam na Targ Centralny (Piața Centrală). To stąd wyruszają marszrutki do najciekawszych zakątków Mołdawii, w tym także do Naddniestrza (zobacz wpis: Naddniestrze – Tyraspol i Bendery). Choć była dopiero 7:30 rano, targ tętnił życiem.

Z trudem przechodziłam wśród ulicznych handlarzy, rozstawiających się wprost na chodniku. Czego tu nie było! Mleko prosto od krowy, świeży ser biały, miód z własnej pasieki, kilo arbuzów za złotówkę, kurczaki w torebkach foliowych, a nawet papierosy na sztuki. Ze względu na rychłe rozpoczęcie roku szkolnego, na targu w Kiszyniowie sprzedawano też plecaki z wizerunkiem Labubu (a jak!), przybory szkolne i zeszyty bez okładek. Zestaw kartek zeszytowych kosztował 1,50 MLD, czyli 33 grosze. Chyba warto przylecieć tu po szkolną wyprawkę.


Targ Centralny w Kiszyniowie pozwala przenieść się w czasie do lat dzieciństwa. Spacerowałam wśród stoisk ze starymi radiami na kasety, grami z plastikową konsolą i ubraniami z drugiej ręki. Wśród sprzedawców dało się usłyszeć zarówno język rumuński jak i rosyjski. Za to turystów zagranicznych nie było tu wcale.


Śniadanie w Creme de la Creme
Znajomi z Mołdawii polecili mi kawiarnię Creme de la Creme. To kultowe miejsce na kulinarnej mapie Kiszyniowa, słynące przede wszystkim z rogalików. Choć przyszłam zaledwie pięć minut po otwarciu, połowa stolików była już zajęta. Na ladzie piętrzyły się rogaliki: od klasycznych za 39 MLD (8,50 zł), przez dubajskie, po najdroższe, wytrawne, za 139 MLD.


Zamówiłam kawę, rogalik i naleśniki i przyglądałam się wnętrzu Creme de la Creme. Na ścianach wisiały lustra w ramach stylizowanych na zabytkowe. W tle grała nostalgiczna muzyka francuska, która zresztą towarzyszyła mi przez cały dzień w Kiszyniowie. Nawet łazienka była tu stylowa, bardziej przypominając salę muzealną niż toaletę.


Sobór Narodzenia Pańskiego
Po śniadaniu w Creme de la Creme, udałam się deptakiem w kierunku Soboru Narodzenia Pańskiego (Catedrala Nașterea Domnului). W katedrze Mołdawskiego Kościoła Prawosławnego właśnie rozpoczęła się msza. Budynek, od podłogi do sufitu wymalowany w wielobarwne freski, wypełnił się kobietami w skromnych chustach, osłaniających włosy. Msze prawosławne w Kiszyniowie trwają nawet trzy godziny, więc ostatecznie wróciłam tu później.

Sobór Narodzenia Pańskiego w Kiszyniowie powstał w latach 1830–36 według projektu architekta Avraama Melnikowa. Klasycystyczną świątynię wielokrotnie niszczono, a w czasach sowieckich jej dzwonnicę wysadzono w powietrze. Odbudowano ją dopiero po odzyskaniu przez Mołdawię niepodległości w 1991 roku. Budynek, wsparty na białych kolumnach, przypomina świątynie Starożytnej Grecji.


Parlament Mołdawii
Naprzeciwko Soboru Narodzenia Pańskiego, za szeroką aleją, stoi monumentalny Parlament Mołdawii. Za kilka dni obchodzono tu rocznicę odzyskania niepodległości i Dzień Języka Rumuńskiego. Trwały już przygotowania do obchodów, a między Parlamentem i Łukiem Triumfalnym rozstawiono scenę. W okolicy krzątali się dziennikarze z wielkimi kamerami, a porządku pilnowali policjanci, którzy poprosili, abym się oddaliła.

Parlament Mołdawii mieści się w gmaszysku zbudowanym w latach 1976–79, pierwotnie jako siedziba Komunistycznej Partii Mołdawskiej (MSSR). Jego bryła przypomina otwartą książkę, wzmocnioną konstrukcją żelbetową i pokrytą elewacją z granitowych płyt. Nad centralnym wejściem umieszczono napis „Parlament Republiki Mołdawii”, wykonany z metalowych liter. W porównaniu do Parlamentu w Bukareszcie (zobacz wpis: Bukareszt w Jeden Dzień), jego powierzchnia wynosząca 10,000 m2 nie robi wrażenia.

28 września 2025 roku Kiszyniów będzie świadkiem wyborów parlamentarnych. To kluczowy moment w starciu wpływów rosyjskich i europejskich w Mołdawii. Wynik wyborów może zdecydować, czy kraj dalej będzie dążył do integracji z UE, czy też skieruje politykę zagraniczną bardziej na Wschód.
Łuk Triumfalny
Łuk Triumfalny w Kiszyniowie to jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli miasta. Został wzniesiony w 1840 roku, aby uczcić zwycięstwo Imperium Rosyjskiego nad Imperium Osmańskim w wojnie rosyjsko-tureckiej. Ma około 13 metrów wysokości i został zaprojektowany przez architekta Luca Zauschevici w stylu klasycystycznym. Ze względu na swoje proporcje nazywany jest czasem także Małym Łukiem Triumfalnym. Odróżnia go od podobnych budowli w innych stolicach. W sierpniu 2025, przykryty rusztowaniami, zabytek właściwie nie rzucał się w oczy.

Ciekawostką jest fakt, że wewnątrz łuku znajduje się ogromny dzwon, odlany z metalu z tureckich armat. Waży 400 pudów, czyli 6.5 tony. W czasach sowieckich Łuk Triumfalny ozdabiano czerwonymi flagami i symbolami komunistycznymi. Dziś to popularne miejsce spotkań mieszkańców i turystów, stanowiące punkt orientacyjny podczas spaceru po centrum Kiszyniowa.
Park Stefan cel Mare
Park Stefan cel Mare to zielone serce Kiszyniowa. Początkowo miał charakter klasycznego ogrodu miejskiego, a jego aleje wytyczono według regularnego planu geometrycznego. Dziś słynie z kawiarenek Bonjour Cafe, z których sączy się muzyka francuska. Pełno tu także pomników, z których najbardziej znany to pomnik Stefana Wielkiego.


Stefan Wielki zajmuje ważne miejsce w historii Mołdawii. Ten średniowieczny hospodar z dynastii Muszatowiczów zwyciężył 34 z 36 prowadzonych przez niego bitew. Po śmierci ojca uciekł wraz z Vladem Palownikiem (później znanym jako Dracula) do Siedmiogrodu. O Draculi przeczytasz więcej we wpisie Sinaia w Jeden Dzień.



Teatr Opery i Baletu
Po krótkim odpoczynku wśród zieleni udałam się do Opery Narodowej (Teatrul Naţional de Operă şi Balet „Maria Bieșu”). Kiszyniów to jedna z najbardziej znanych scen operowych i baletowych w Europie Wschodniej.

Budynek z lat 40. to gratka dla osób zainteresowanych architekturą radziecką. Nosi imię Marii Biesu, utalentowanej mołdawskiej sopranistki, która występowała na deskach wielu teatrów w ZSSR, ale też Jugosławii, Czechosłowacji, Japonii, Australii i USA. W latach 70. otrzymała tytuł Ludowego Artysty ZSRR, a później także Order Lenina oraz Złoty Medal „Sierp i Młot” Bohatera Pracy Socjalistycznej.

W sąsiedztwie Teatru Opery i Baletu mieści się fontanna, a przy niej napis „Kocham Kiszyniów”. Za fontanną można dostrzec Pałac Republiki, ale w czasie mojej wizyty dostępu do niego bronił kordon policyjny.
Katedra Opatrzności Bożej
Wkrótce zawitałam do Katedry Opatrzności Bożej (Catedrala romano-catolică Providența Divină). Powstała w czasach, gdy Kiszyniów stanowił centrum administracyjne i handlowe Besarabii. Stacjonowały tu wojska, zwiększała się liczba ludności i pojawiła się konieczność budowy świątyni katolickiej. Ze względu na brak wykwalifikowanych rzemieślników w Besarabii, trzeba było sprowadzać ich z zagranicy, co zwiększało koszt budowy. Środków nie starczyło już na organy, więc na konsekracji katedry w 1843 roku przygrywała orkiestra Pułku Jegrów.

Katedrę zamknięto w czasach radzieckich. Zwrócono ją wiernym dopiero w 1989 roku, a na początku XXI wieku rozpoczęto gruntowny remont. Katedra zyskała witraże włoskich mistrzów. Od kilku lat przed wejściem mieści się ławka, gdzie można przysiąść w towarzystwie Jana Pawła II. Do wizyty w tym miejscu zachęca tabliczka w języku polskim.

Dom Puszkina
Dom Puszkina (Casa-muzeu „Aleksandr Pușkin”) to niewielki budynek wciśnięty pomiędzy blokowiska z wielkiej płyty. Aleksander Puszkin spędził tu trzy lata swojego życia (1820–23), po tym gdy samodzierżawie wygnało go z Rosji. Przechodząc przez bramę domu poczułam, jakby zatrzymał się tu czas.


Małe muzeum dzieli się na dwie części: muzealną i domową. Ekspozycje, dostępne wyłącznie po rosyjsku i czasem też po rumuńsku, składają się z kilku obrazów, mebli i rękopisów. Przy najważniejszych można zeskanować kod QR, aby znaleźć pogłębiony opis dzieła w języku rosyjskim. Znacznie ciekawszy okazał się dom ze starym piecem kaflowym, ewidentnie niewygodnym łóżkiem i skromną kuchnią z żeliwną kawiarką.


Wizytę uprzyjemniał biały kot, którym opiekowały się rosyjskojęzyczne pracownice Domu Puszkina. Kot doczekał się przyjemnego legowiska w domku wspartym na kurzej nóżce na tyłach muzeum. Usiadłam na chwilę na drewnianej ławce wśród winogron, kot mrużył oczy w słońcu, nie chciało się stąd wychodzić.
Poczta Główna
Nadszedł jednak czas powrotu do centrum Kiszyniowa. Gmach Poczty Głównej wiał chłodem, zarówno od marmurowych podłóg jak i od pracujących w nim osób. Aby wysłać pocztówkę, należało wyciągnąć numerek, a później poczekać, aż wyświetli się nad okienkiem. Znaczek do Polski kosztował 12 MLD (2,60 zł), a do USA zaledwie dwa leje więcej. Kartki do Polski przyszły po dwóch tygodniach, do Stanów jeszcze idą.


Obiad w La Placinte
La Placinte to jedna z najbardziej znanych restauracji sieciowych w Kiszyniowie. Pyszna kuchnia i przystępne ceny sprawiły, że stołowałam się tu trzykrotnie. Dwa dania i cztery napoje w cenie 415 MLD (90 zł) to coś, czego nie spotyka się często w Europie. Na gastronomicznej mapie świata Kiszyniów słynie właśnie z plăcintă – placka z mięsem.


Co jeszcze warto tu zjeść?
- Sarmale – gołąbki zawinięte w liść winogrona
- Tocana – gulasz z mamałygą
- Zeama – kwaśną zupę z kurczaka
- Cusma lui Guguta – naleśniki z nadzieniem z gotowanych wiśni
Wszystkie powyższe potrawy z La Placinte polecam w ciemno, a zwłaszcza naleśniki. Nie mogłam się od nich oderwać i gdybym tylko kiedyś wróciła do Kiszyniowa, pierwsze kroki kieruję na Custa lui Guguta.
Odrobina atmosfery z La Placinte i zupa Zeama. Reszta artykułu pod materiałem wideo.
Cerkiew św. Pantelejmona
Po obiedzie przyszedł czas na cerkwie, położone jedna obok drugiej. Cerkiew św. Pantelejmona (Biserica Sfântul Pantelimon) powstała pod koniec XIX wieku. To cerkiew orientowana, czyli z prezbiterium skierowanym na wschód. Święty Pantelejmon to patron lekarzy, pielęgniarek i osób samotnych. W ikonografii można go poznać po pędzelku do namaszczania chorych w jednej dłoni i po szkatułce z lekami w drugiej.

W czasach gdy Kiszyniów należał do ZSSR, cerkiew przebranżowiono na magazyn budowlany, salę wystawową, a nawet winiarnię. Dopiero w 1992 roku obiekt zwrócono Mołdawskiemu Kościołowi Prawosławnego. Przy wejściu do cerkwi można było kupić chustę do przykrycia głowy i woskowe świece wotywne. Wciąż jeszcze modlili się tu wierni, więc rzuciłam tylko okiem do środka i przeszłam do drugiej cerkwi.

Cerkiew Teodory z Sihli
Położona przy ulicy Puszkina cerkiew Teodory z Sihli (Biserica Sfânta Teodora de la Sihla) to jedna z najbardziej malowniczych cerkwi w Kiszyniowie. Podobnie jak cerkiew św. Pantelejmona, ją również zamknięto w czasach radzieckich. Pełniła wówczas funkcję muzeum ateizmu (!) oraz sali gimnastycznej.

Budynek rzuca się w oczy ze względu na błękitne kopuły. Wnętrze również jest kolorowe, a ściany i sufity zdobią wielobarwne freski. Cerkiew przygotowywała się właśnie do ceremonii zaślubin. Młoda para – pani w dopasowanej białej sukni i pan w tradycyjnej białej koszuli „ia” – prowadzili ożywioną rozmowę z batiuszką.

Park Valea Morilor
Jako że Kiszyniów parkami stoi, moja wizyta nie mogła być kompletna bez parku Valea Morilor. To rewelacyjne miejsce odpoczynku od miejskiego zgiełku, o ile w przypadku Kiszyniowa można o takim mówić. Park Valea Morilor słynie przede wszystkim z kaskadowych schodów, liczących 218 stopni, a także jeziora o powierzchni 34 ha. W 2009 roku na dnie jeziora znaleziono kości mamutów. W sąsiedztwie parku mieszczą się ambasady USA, Grecji i Kataru, a także dawna Wieża Wodna.


Kolacja w Gastrobar
Na kolację ze znajomymi wybrałam się do lokalu Gastrobar. Restauracja oblegana jest przez mieszkańców Kiszyniowa zwłaszcza w weekendy i całe szczęście, że zrobiliśmy rezerwację. Jedzenie okazało się wyborne, a w szczególności desery. Tutejszy sernik i tiramisu to mistrzostwo świata. Tiramisu podano w formie rurki z kruchego ciasta, które trzeba było zamoczyć w kubeczku z kawą, a następnie w kubeczku z kremem. Choć według Internetu restauracja Gastrobar plasuje się w kategorii „drogiej” ($$$), to za cztery obiady, trzy desery i cztery napoje zapłaciliśmy niecałe 350 zł.

Budynek Cyrku
Korzystając z uprzejmości znajomych, na dalsze zwiedzanie Kiszyniowa wybrałam się już autem. Rozpoczęłam je od Budynku Cyrku (Edificiul Circului din Chișinău), powstałego w latach 80. Był wówczas pierwszym takim obiektem w ZSSR i jednocześnie czwartym pod względem wielkości budynkiem cyrku na świecie. W czasach świetności, gościł nawet 57 przedstawień miesięcznie.

Budynek wzniesiono w miejscu dawnego cmentarza miejskiego. Z daleka wygląda jak koszyk z betonu, nawiązując do mołdawskiego tańca hora, tańczonego w kręgu głównie w czasie wesel i festiwali ludowych. Nad wejściem głównym zawieszono toporną dekorację, przedstawiającą żonglujących cyrkowców.

Cyrk zamknięto w 2004 roku i od tego czasu obraca się w ruinę. Odwiedzają go przede wszystkim fani architektury sowieckiej i urbexu. Szkoda, bo Budynek Cyrku w Kiszyniowie to największy amfiteatr w Mołdawii, mogący pomieścić aż 1,900 widzów.

Kompleks Wieczność
O zachodzie słońca przemieściliśmy się autem do Kompleksu Wieczność (Complexul Memorial Eternitate). Jego centrum stanowi czerwona, 25-metrowa piramida z pięciu granitowych bagnetów. Każdy z nich symbolizuje jeden rok drugiej wojny światowej (1941-1945 według ideologii sowieckiej), a pod nimi płonie wieczny ogień. Kompleks Wieczność wybudowano na dawnym cmentarzu, a otwarto go w 1975 roku na 30-lecie zwycięstwa wojsk radzieckich w wojnie.


Romashka
Blocul Locativ „Romanița”, inaczej znany jako Romashka, to kolejny interesujący przykład architektury radzieckiej w Kiszyniowie. Gdy wybudowano ją w latach 80., pełniła funkcję mieszkań socjalnych. Część jest zamieszkała do dziś. Gdy podjechaliśmy tam tuż po zmierzchu, w niektórych oknach paliły się światła, a na niewielkich balkonach suszyło się pranie.

Choć Romashka ma aż 22 piętra, to w budynku nie działają windy. Gdy podejdzie się bliżej, to gołym okiem widać sypiącą się elewację i odpadający tynk. Każde piętro składa się z ośmiu mieszkań i wspólnej kuchni. Mieszkańcy wykazują się kreatywnością, dobudowując balkony niezgodnie z przeznaczeniem. Dziś trudno to dostrzec, ale w latach 80. Romashkę uznawano za najbardziej futurystyczny budynek Kiszyniowa.

Zrobiło się ciemno, więc wróciłam do hotelu i zaczęłam porządkować notatki.
Kiszyniów – Życie Codzienne
Tak wypadł Kiszyniów w moich oczach. A jak wygląda z perspektywy mieszkańców?
Koszt życia w Kiszyniowie
Wynajem kawalerki w Kiszyniowie to koszt 8,200 – 11,300 MLD (1,800 – 2,500 zł). Ceny za metr kwadratowy w Kiszyniowie wahają się od 29,000 do 40,100 MLD (6,300 – 8,700 zł). Od stycznia 2025 roku, pensja minimalna wynosi 5,500 MLD (1,200 zł), a średnie wynagrodzenie to 16,100 MLD (3,500 zł).

Studia w Kiszyniowie
Za studia na uniwersytecie płaci się około 3,000 zł rocznie. Dyplomy są uznawane w Unii Europejskiej, a studenci mogą korzystać z wymiany studenckiej Erasmus. Kształci się tu wielu lekarzy, w szczególności z Półwyspu Arabskiego, ze względu na niskie koszty i wysoką jakość.

Bezpieczeństwo w Kiszyniowie
Mieszkańcy uważają Kiszyniów za bezpieczne miasto. Gdy w 2024 roku doszło do strzelaniny i zginął człowiek, wszyscy byli zszokowani, bo takie rzeczy się tam nie dzieją. Z kolei gdy wybuchła wojna w Ukrainie, mieszkańcy Kiszyniowa mieli spakowane torby, w razie gdyby trzeba było uciekać. Wielu z nich pojechało na granicę, aby pomóc z produktami pierwszej potrzeby. W pierwszych tygodniach przyjmowali też ukraińskie rodziny pod własny dach.

Obywatelstwo
Mołdawianie mogą dość łatwo otrzymać obywatelstwo rumuńskie, a co za tym idzie także obywatelstwo w strefie Schengen. Wystarczy udowodnić, że babcia lub dziadek pochodzili z Rumunii. Część osób emigruje do Rumunii i do innych krajów Unii Europejskiej, ale sporo zostaje w Kiszyniowie lub tu wraca. Znajomi, choć dużo podróżowali po świecie, odwiedzając m.in. USA, Peru, Chiny i wiele krajów UE (w tym Polskę), zdecydowali się zostać w Mołdawii, uważając Kiszyniów za dobre miejsce do życia. Tylko na narty jeżdżą do Rumunii.

Kiszyniów – najbiedniejsza stolica Europy?
Na zakończenie spotkania znajomi podzielili się refleksją dotyczącą statusu Mołdawii jako najbiedniejszego kraju Europy: – Po przylocie do Kiszyniowa od razu uderza w oczy ilość bardzo dobrych aut, prosto z salonu. Prawda jest taka, że wiele osób unika płacenia podatków, dzięki czemu mogą pozwolić sobie na taki zakup. Po części przez niedobory w podatkach kraj jest niedoinwestowany. Czytając te słowa pamiętaj proszę, że to ich zdanie i ich perspektywa, dlatego może się różnić od doświadczeń innych osób.


Kiszyniów – Informacje Praktyczne
Wybierasz się do Kiszyniowa ale masz niewiele czasu? Zobacz jak zorganizować wyjazd na własną rękę, aby jak najlepiej wykorzystać pobyt w stolicy Mołdawii.
Kiszyniów – Przelot
Do Kiszyniowa najłatwiej dostać się tanimi liniami lotniczymi. Wizzair lata tutaj regularnie z Warszawy (Okęcie), Wrocławia i Katowic, a sam lot trwa zaledwie około półtorej godziny. Ceny biletów zazwyczaj mieszczą się w przedziale 120–250 zł w jedną stronę, ale warto polować na promocje – czasem można znaleźć okazje z Modlina nawet za 90 zł w obie strony. Różnica czasu jest niewielka: w Mołdawii jest tylko o godzinę później niż w Polsce.

Kiszyniów – Niezbędne Dokumenty
Do Mołdawii bez problemu wjedziesz na dowód osobisty. Teoretycznie wymagane jest posiadanie środków finansowych (30 USD na każdy dzień pobytu, ale nie mniej niż 150 USD) oraz biletu powrotnego, jednak w praktyce nikt mnie o to nie pytał. Przed wyjazdem warto wykupić dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne, bo w Mołdawii nie działa EKUZ.

Kiszyniów – Waluta
Walutą Mołdawii są leje mołdawskie (1 MLD = 0,22 zł). Na miejscu można wymienić euro, dolary, a w niektórych kantorach nawet złotówki. Najwięcej kantorów znajduje się przy Targu Centralnym, ale też w centrum (okolice Łuku Triumfalnego). W popularnych restauracjach oraz w supermarketach (sieci takich jak Nr 1 i Linella) można płacić kartą.

Kiszyniów – Internet
Na lotnisku w Kiszyniowie kupiłam kartę SIM firmy Moldcell. Koszt to 80 MLD (18 zł) za 40 GB. Wtyczki w Mołdawii są takie same jak w Polsce, nie potrzeba adapterów. W wielu miejscach (hotele, restauracje, centrum miasta, niektóre trolejbusy) dostępne jest bezpłatne WIFI.
Transport w Kiszyniowie
Jak poruszać się po Kiszyniowie nie mając auta?
Transfer z lotniska w Kiszyniowie
Trolejbus linii 30 odjeżdża spod samych drzwi lotniska. Cena biletu to 6 MLD (1,30 PLN), a bilet można kupić u konduktora. Przejazd aleją Dacia do centrum Kiszyniowa zajmuje około 30 minut. Po drodze mija się ogród zoologiczny i Bramę Miasta (dwa radzieckie wieżowce z wielkiej płyty), a w oddali po lewej stronie można dostrzec Romashkę. Nie widać tu skupisk szklanych domów, bo do Kiszyniowa nie dotarły jeszcze korporacyjne biurowce ani centra usług wspólnych.

Komunikacja miejska w Kiszyniowie
Po Kiszyniowie poruszałam się pieszo i trolejbusami.
Każdy przejazd to koszt 6 MLD (1,30 PLN), a bilet kupuje się u konduktora. Warto zauważyć, że wyświetlacze elektroniczne w pojazdach nie zawsze wskazują właściwy przystanek, przez co dwukrotnie wysiadłam w niewłaściwym miejscu. Za to Google Maps pokazuje bieżące opóźnienia trolejbusów. Kiszyniów ma 22 linie trolejbusowe, a pojazdy kursują od 5:00 AM do 3:00 AM, z dwugodzinną przerwą w środku nocy.
Mołdawskim odpowiednikiem „Jak Dojadę” jest aplikacja Eway, gdzie sprawdzisz siatkę połączeń. Zamiast taksówek, warto skorzystać z YandexGo, która w Mołdawii pełni rolę Ubera.
Noclegi w Kiszyniowie
W czasie czterodniowego pobytu w Kiszyniowie nocowałam w hotelu Familion ApartHotel. Czysto, 15 minut spacerem od głównego dworca autobusowego, targu centralnego i najważniejszych zabytków. Obok hotelu znajdują się dwa supermarkety (czynne do późna także w weekendy).

Język w Kiszyniowie
Głównym językiem jest mołdawski (uznawany za dialekt języka rumuńskiego), ale na ulicach słyszałam też ukraiński i rosyjski. Angielski nie jest za bardzo rozpowszechniony. Przed wyjazdem tradycyjnie nauczyłam się kilku zwrotów po rumuńsku i po rosyjsku, co zawsze otwiera wiele drzwi i wywołuje uśmiech w podróży.

Podsumowanie
W moim odczuciu Kiszyniów to ciekawa alternatywa na niskobudżetowy weekend w Europie. Niezadeptany przez masową turystykę, jest miastem pełnym zieleni. Nie przytłacza nadmiarem atrakcji, zachęca do spokojnego spaceru i skosztowania lokalnej kuchni.
Do Kiszyniowa nie dotarła jeszcze turystyka zagraniczna w takim stopniu jak do Europy Zachodniej, a poza zabytkami w centrum turysta jest tu pewną sensacją. Idąc ulicą i fotografując stare auto, sąsiad zainteresował się i trochę podejrzliwie spytał, po co robię zdjęcie. Pewnie niewiele osób w okolicy tak robi. Powiedziałam, że lubię stare auta. Z kolei na poczcie podszedł pewien senior i zapytał, czy jestem filatelistką. Zdziwił się, że wypisuję i wysyłam pocztówki. Tym bardziej, że w Kiszyniowie nie ma stoisk z widokówkami. Można je kupić w dosłownie pięciu sklepikach z pamiątkami.
Zwiedzanie Kiszyniowa warto połączyć z wizytą w Naddniestrzu (zobacz wpis: Naddniestrze – kraj który nie istnieje).
Byliście w Kiszyniowie? Co was najbardziej zaintrygowało? Dajcie znać w komentarzu!


8 komentarzy
Pingback:
Kaja
Czy ja byłam w innym Kiszyniowie? Mi się wydał szary, bury, zabetonowany, generalnie nieciekawy. Inna sprawa, że nie było słońca i zobaczyłam jedynie wycinek.
Tierra Bonita
Ja z kolei wyjechałam zachwycona – mnóstwo zieleni, ciekawej architektury no i wspaniała kuchnia. Betonoza tylko miejscami 🙂
Sandra
A jak z bezpieczeństwem? Podobno dużo kieszonkowców w Kiszyniowie.
Tierra Bonita
Hej! Wiadomo, że w zatłoczonych miejscach (szczególnie na targu centralnym i głównym dworcu autobusowym) mogą zdarzyć się kieszonkowcy. Warto mieć tam oczy dookoła głowy. Zdecydowana większość osób trzymała się tam za torby i portfele.
Kaśka nie Kasia
Super podsumowanie, tego szukałam! O ile Placinte miałam na liście, bo to w centrum, to Gabstrobaru nie rozważałam, bo daleko od wszystkiego. Ale to tiramisu bardzo do mnie przemawia 🙂
Tierra Bonita
Gastrobar jest niedaleko parku Valea Morilor i Kompleksu Wieczność, więc spokojnie da się wpleść w zwiedzanie 🙂
Pingback: