
Nikko
Nikko leży u stóp gór Ou, najdłuższego łańcucha górskiego w Japonii. Górskie miasteczko słynie z chramu pełnego płaskorzeźb, w tym Trzech Mądrych Małp. Za rogatkami miasta zaczyna się Park Narodowy Nikko, a jego najciekawszą atrakcją są wodospad Kegon i jezioro Chuzenji.
„Nigdy nie mów kekko, dopóki nie zobaczysz Nikko” – popularne japońskie przysłowie podkreśla niezwykłe piękno tego miejsca. Kekko oznacza „wspaniały”, a Nikko najlepiej doświadczyć jesienią, gdy klony mienią się krwistoczerwoną barwą i pokrywają podnóża trzech świętych gór (Nantai, Taro i Nyoho) szkarłatnym dywanem.
Ruszamy? Ruszamy!
Droga do Nikko
Wieżowce Tokio powoli znikały za horyzontem. Jechałam trzypasmową autostradą, oddzieloną od podmiejskich blokowisk zasłoną z betonowych płyt. Wśród osiedli wyróżniały się stadiony bejsbolowe, oplecione zieloną siatką. Baseball (yakyū) to narodowy sport w Japonii. Zresztą kilka dni wcześniej rozpoczął się sezon NPB (Nippon Professional Baseball).

Bloki mieszkalne zamieniły się w domki jednorodzinne o typowo japońskiej architekturze, a te w końcu przeistoczyły się w poletka ryżowe. Czaple stały po kolana w wodzie, a japońscy staruszkowie zasiedli na rozkładanych krzesełkach koło skromnych domostw, wystawiając twarze do słońca.

Droga wiła się teraz wśród zalesionych wzgórz. Im wyżej, tym niebo zasnuwało się chmurami coraz bardziej, aż wreszcie zaczął siąpić deszcz. Moja wina. Padnięta po 13-godzinnym locie poprzedniego dnia, zapomniałam wywiesić w oknie Teru-teru-bōzu. To mała laleczka z papieru lub bibuły, która ma sprowadzić ładną pogodę w kolejny dzień. Nie zaśpiewałam też piosenki o Teru-teru-bōzu. Ewidentnie się nie przygotowałam.

Chramy i Świątynie Nikko
„Chramy i świątynie Nikko” to łącznie 103 zabytki, wpisane na listę UNESCO. Położone są w lesie pełnym 400-letnich drzew kryptomerii japońskiej, znanych też jako cedry japońskie. 200 000 drzew posadził pewien daimyo (pan feudalny), który służył szogunowi Tokugawa Ieyasu. Dziś tworzą 35-kilometrową Cedrową Aleję Nikko, wpisaną do Księgi rekordów Guinnessa jako najdłuższa aleja drzew na świecie.

Epoka Edo
Zabytki Nikko powstały w epoce Edo (1603 -1868), gdy realną władzę w Japonii sprawowali szoguni z rodu Tokugawa. Ówczesną stolicą Japonii było Edo, po upadku szogunatu przemianowane na Tokio. Było wówczas największą metropolią świata, liczącą ponad milion mieszkańców.

Społeczeństwo Edo było ściśle zhierarchizowane: najpierw samurajowie, potem chłopi uprawiający ryż, później artyści i rzemieślnicy, a na samym końcu kupcy. Uważano ich za pasożytów, bo niczego nie wytwarzali, ale parali się pieniędzmi. Na marginesie społeczeństwa żyli państwo lekkich obyczajów, wędrowni aktorzy i kaci.

Epoka Edo to czas izolacji Japonii od świata zewnętrznego. Wykształciła się wówczas unikatowa kultura Japonii. Rozkwitły sztuki performatywne: teatr Noh i Kabuki. Otwierano lokale, gdzie można było spotkać piękne kobiety, doświadczyć poezji, muzyki, uczt, ceremonii herbaty i śmiechu. Dojrzali, zamożni mężczyźni opłacali występy gejsz.

Wszystko miało być pozorami i iluzją. Nazywano to „ulotnym światem” – ukiyo – konceptem wywodzącym się z buddyzmu i oznaczającym przemijalność rzeczy.


Chram Toshogu
Jedną z najczęściej odwiedzanych atrakcji w ramach „Chramów i świątyń Nikko” jest Toshogu, szintoistyczny chram ukryty wśród zabytkowych cedrów. Wpisany na listę UNESCO, zajmuje ponad 80,000 m2 i składa się z 55 budowli i 5,000 płaskorzeźb. Na terenie chramu (1600 ¥ – 40 zł) ogląda się przede wszystkim Trzy Mądre Małpy, Śpiącego Kota i Ryczącego Smoka.

Gdzie się nie obrócić, chram Toshogu zdobiły smoki. Ich wizerunki, z wyłupiastymi oczami, nastroszonymi ogonami i jęzorami zionącymi ogniem uwieczniono w fontannach, na fasadach, na dachówkach i na dziedzińcach. Zimą zasypane śniegiem, a dziś skąpane w wiosennym deszczu, przetrwały w Nikko przez wieki.

Pagoda
Na końcu alei, wysadzonej potężnymi, strzelistymi cedrami japońskimi, z mgły wyłoniła się sylwetka pięciopiętrowej pagody.
Niektóre pagody mają siedem, dziewięć, a nawet piętnaście pięter, zawsze jednak jest to liczba nieparzysta. W pięciopiętrowej pagodzie, każde piętro symbolizuje inny żywioł (liczony od dołu pagody do góry): Ziemia, Woda, Ogień, Wiatr/Powietrze i Przestrzeń/Pustka.

Osią pagody w Nikko jest shinbashira. To wynalazek typowo japoński, nie do znalezienia w pagodach chińskich czy koreańskich. Shinbashira to wewnętrzna kolumna, wykonana z wytrzymałego cyprysa japońskiego, wmontowana w pagody w celu ochrony przed trzęsieniem ziemi.
Dzięki tej technologii, w ciągu ostatnich 1,400 lat w Japonii z powodu trzęsienia ziemi zapadły się jedynie dwie (!) pagody. Nowoczesne wieżowce w Tokio i Kobe waliły się jak domki z kart, a gdy ziemia przestawała się trząść i opadł kurz, wśród zgliszczy wyłaniały się nienaruszone, starożytne pagody.

Buddyjska pagoda w Nikko jest wyjątkowa, ponieważ tuż obok postawiono szintoistyczną bramę Torii. To wspaniały przykład współistnienia obu religii w Japonii.
Trzy Mądre Małpy
Internauci bez wątpienia kojarzą emotikony przedstawiające trzy małpy: jedna zasłania usta, inna uszy, jeszcze inna oczy. Tylko wtajemniczeni wiedzą, że wywodzą się z Nikko! Stanowią drugi z ośmiu odcinków drewnianej płaskorzeźby, wyrytej na dawnej stajni samurajskiej w głównym kompleksie świątynnym. W stajni mieszkał koń, który niósł szoguna Tokugawa Ieyasu w czasie bitwy pod Sekigaharą, jednej z najważniejszych w dziejach Japonii.

Płaskorzeźba przedstawia etapy życia młodego człowieka, od narodzin, przez wykształcenie i wyzwania dorastania, aż po opuszczenie rodzinnego gniazda. Trzy Mądre Małpy to Mizaru (見猿), która zakrywa oczy, więc nie widzi nic złego, Kikazaru (聞か猿), która zakrywa uszy, więc nie słyszy nic złego, oraz Iwazaru (言わ猿), zakrywająca usta, która nie mówi nic złego.
Trzy Mądre Małpy z Nikkō symbolizują świadomy wybór czystości umysłu: by nie karmić go złem widzianym, słyszanym ani wypowiadanym.

Dlaczego to właśnie małpy w Nikko stały się tak ważnym symbolem? Ma to ścisły związek z językiem japońskim. Końcówka –zaru (ざる) to archaiczna forma przeczenia w języku japońskim, która odgrywa kluczową rolę w słynnej grze słów związanej z płaskorzeźbą. Jeśli dodamy ją do rdzenia czasownika, otrzymamy zaprzeczenie czynności, na przykład iwazaru (nie mówić), mizaru (nie widzieć) czy kikazaru (nie słyszeć).
W języku japońskim, słowo „małpa” to saru (猿). W złożeniach, słowo często zmienia wymowę na zaru. Dzięki temu nazwy trzech małp z Nikko to genialny kalambur: Iwazaru (言わざる): „Nie mówić złego” brzmi jak „Małpa mówiąca”, Mizaru (見ざる): „Nie widzieć złego” brzmi identycznie jak „Małpa widząca”, a Kikazaru (聞かざる): „Nie słyszeć złego” brzmi jak „Małpa słysząca”.

Trzy Święte Magazyny
Naprzeciwko stajni w kompleksie świątynnym w Nikko zobaczycie Sanjinko, czyli Trzy Święte Magazyny. Podobnie jak stajnię, również Sanjinko zdobią słynne płaskorzeźby. Tym razem przedstawiają one dwa osobliwe wizerunki postaci słoniopodobnych. To Sozonozo, czyli „wyobrażone słonie”. Ich autor nigdy w życiu nie widział słoni, przedstawił je więc tak, jak sobie wyobrażał: z długimi ogonami i śmiesznymi uszami.

Brama Yomeimon
Bramę Yomeimon w Nikko zdobi aż 500 płaskorzeźb. To jedna z najbardziej dekoracyjnych bram całej Japonii. Często nazywa się ją „bramą, o którą można się oprzeć znużonym”, ze względu na jej niezwykłe detale. Można tu zobaczyć stworzenia zaczerpnięte z chińskiej mitologii, takie jak dwa białe longmy (konio-smoki ze skrzydłami). Mają głowę i ogon smoka, dwa rogi i nogi końskie, zakończone złotymi kopytami.

Śpiący Kot w Nikko
Nemuri-neko (Śpiący Kot) to niewielka, ale słynna rzeźba z 1634 roku, zdobiąca bramę Sakashitamon w kompleksie świątynnym Toshogu w Nikko. Dzieło autorstwa Hidari Jingorō uznano za skarb narodowy Japonii. Przedstawia białego kota, drzemiącego wśród kwiatów, jako zapowiedź spokojnej epoki pod panowaniem szoguna Tokugawy.

Pokonałam dwieście śliskich, kamiennych schodów i zadyszana wśród sędziwych cedrów rozglądałam się za kotem na wszystkie strony. Spodziewałam się odnaleźć go na ołtarzu głównym, ale nic z tego. Kot ukrył się na płaskorzeźbie i nie udało mi się go odnaleźć. Musiałam zadowolić się tabliczką ema (絵馬) z wizerunkiem Nemuri-neko z Nikko.

Mauzoleum Szoguna Rodu Tokugawa
Tosho-gu jest miejscem pochówku Tokugawa Ieyasu, samuraja i pierwszego szoguna z rodu Tokugawa. To od Tokugawa Ieyasu rozpoczęła się epoka Edo w Japonii. Po decydującej bitwie pod Sekigaharą w 1600 roku, Ieyasu skonsolidował władzę, kończąc długi okres wojen. Trzy lata później oficjalnie przyjął tytuł szoguna, zakładając szogunat Tokugawa.

Choć Japonia stała się jednolitym państwem, formalnie składała się z około 250 księstw feudalnych (han) zarządzanych przez daimo (lokalnych panów), którzy byli wasalami Tokugawy. To właśnie jeden z tych lokalnych panów, służący szogunowi Tokugawa Ieyasu, zasadził wspomniane wcześniej 200 000 cedrów w Nikko.
Rola cesarza Japonii w czasach szogunatu stała się wyłącznie ceremonialna, religijna i symboliczna. Choć formalnie cesarz pozostawał najwyższym władcą i źródłem legitymacji władzy, realne rządy sprawował szogun – generał wojskowy.
Ostatnią wolą Tokugawa Ieyasu było zostać pochowanym wśród cedrów w Nikko.

Co ciekawe, choć rządy szogunów w Japonii upadły w XIX wieku, róg Tokugawa wciąż żyje! Aktualnie, głową klanu Tokugawa jest 61-letni Tokugawa Iehiro, absolwent ekonomii na University of Michigan i tłumacz japońsko-angielski.
Ryczący Smok w Nikko
Smok w Nikko to jedna z najbardziej znanych atrakcji w kompleksie chramu Tosho-gu, namalowana na suficie w sali Honjido (zwanej również Yakushido).
Przed wejściem do Honjido należało zdjąć buty i nosić je w specjalnej torebce. Mnich kierujący ruchem w sali podzielił turystów na dwie grupy: japońskojęzyczną i „resztę świata”. Do Japończyków przemawiał przez kilka minut, a mowę okrasił sporą liczbą uprzejmych ukłonów. Do „reszty świata” wypowiedział się krótko, zwięźle i na temat: „No photo, no video, arigato gozaimasu.”

Sufit Honjido zdobiło ogromne, czarno-białe malowidło, przedstawiające Ryczącego Smoka (Nakinryu). Mnich wział w dłoń dwie drewniane kołatki i uderzył w nie rytmicznie. Nic się nie zadziało. Ale gdy ustawił się bezpośrednio pod malowidłem i stuknął w drewna, obraz na suficie nagle się odezwał! Dźwięk odbił się od sufitu i smoczysto zaryczało, demonstrując niezwykłą akustykę sali.

Park Narodowy Nikko
Rozpadało się całkowicie. Udałam w podróż najbardziej krętą drogą Japonii.
Kręta droga w Nikko to słynna Irohazaka, para jednokierunkowych tras górskich (w górę i w dół) łączących miasto Nikko z jeziorem Chuzenji. Trasa słynie z 48 ostrych zakrętów, z których każdy odpowiada jednej sylabie starego japońskiego alfabetu. Jak pięknie musi być tu jesienią, gdy zachodzące słońce przebija się przez purpurowe liście klonów!
Wodospad Kegon
Wyposażona w przezroczystą parasolkę, niezbędny gadżet w Japonii, wyruszyłam punkt widokowy przy wodospadzie Kegon. Mierzący 97 metrów, zalicza się do „Trzech Wielkich Wodospadów Japonii” (obok Nachi i Fukuroda). Powstał, gdy rzeka Daiya została zablokowana przez lawę z wybuchu wulkanu Nantai, tworząc jezioro Chuzenji.

Nazwa wodospadu pochodzi od sutry Kegon. Sutra to inaczej święty tekst, uznany za zapis autentycznych nauk Buddy Siakjamuniego (ok. 480–400 p.n.e) lub jego najbliższych uczniów. Do dat życia Buddy nie należy się jednak przywiązywać, ponieważ w tamtych czasach w Indiach, skąd pochodził, nie prowadzono dokładnych zapisów kalendarzowych.
Sutra Kegon jedna z najważniejszych i rozbudowanych sutr buddyzmu Mahajany, czyli Wielkiego Wozu, a jej tłumaczenie na język angielski zajmuje aż 1,600 stron! Tłumaczy ją się jako Sutrę Girlandową lub Sutrę Kwietnej Ozdoby. Głosi, że wszystkie zjawiska we wszechświecie są ze sobą nierozerwalnie połączone i wzajemnie się przenikają.

Yuba
Przeniknięta zimnem ciągnącym od wodospadu, udałam się do restauracji, aby spróbować lokalnego specjału o nazwie yuba. Jest to sojowy „kożuch”, który powstaje na powierzchni gotowanego mleka sojowego, podobnie jak kożuch na mleku krowim.

Yuba przybyła do Japonii z Chin wraz z buddyzmem. Stała się kluczowym elementem shojin ryori – tradycyjnej, wegetariańskiej kuchni klasztornej. Mnisi, którzy nie mogli jeść mięsa, wykorzystywali yubę jako główne źródło białka, często tworząc z niej potrawy przypominające ryby lub drób (na przykład „kaczka Buddy”).

Kożuch sojowy dodany do ramenu smakował dokładnie tak, jak brzmi. Dla przyzwoitości spróbowałam jeden kęs yuby, zadowalając się ramenem. Ogrzawszy się trochę, udałam się do stojaka z przezroczystymi parasolami i mając nadzieję, że chwyciłam swój, udałam się nad jezioro Chuzenji.
Jezioro Chuzenji
Jezioro Chuzenzji to serce Parku Narodowego Nikko i jednocześnie najwyżej położone naturalne jezioro w Japonii (1,269 m n.p.m.). Znad lustra wody wystaje Nantai, święty wulkan, którego erupcja 20,000 lat temu stworzyła to jezioro. Okolicę zdobią dawne letnie rezydencje dyplomatów z Włoch i Wielkiej Brytanii, udostępnione do zwiedzania jako parki pamiątkowe.

Maksymalna głębokość jeziora wynosi około 163 metry. Woda jest wyjątkowo przejrzysta i chłodna przez cały rok, a jezioro zasilają głównie górskie strumienie oraz topniejący śnieg. Wypływa z niego rzeka Daiya, tworząca wodospad Kegon.

Wymarzłam nieco nad jeziorem, z przyjemnością udałam się więc w podróż powrotną do Tokio.
Podsumowanie
Do Nikko wybrałam się z lokalnym biurem podróży Amigo Tours, zarezerwowanym za pośrednictwem Get Your Gude (wycieczka Nikko: Kegon Falls, Lake Chuzenji & Toshogu Temple). Można było oczywiście przyjechać samodzielnie, ale wyjazd zorganizowany kosztował znacznie mniej. Odpadała również konieczność przesiadek, nie tak łatwo bowiem dostać się transportem publicznym z chramu Toshogu do wodospadu Kegon i nad jezioro Chuzenji.
Byliście w Nikko? Jak wrażenia?


Jeden komentarz
Pingback: