
Bukareszt w Jeden Dzień
Zastanawiacie się, czy warto odwiedzić Bukareszt?
Zdecydowanie tak – to miasto z duszą i historią, która czai się na każdym rogu. Lato to idealny czas, by chłonąć upalny klimat stolicy Rumunii i odkrywać jej najciekawsze zakątki.
Dziś podrzucam przegląd głównych atrakcji Bukaresztu na świeżo po wizycie w lipcu 2025. Dla ułatwienia, miejscówki podane są w kolejności zwiedzania i w większości dostępne za darmo.
Ruszamy? Ruszamy!
Bukareszt w Jeden Dzień
Bukareszt przypomina stare radio: trzeszczy, buczy, ale gra swoją melodię.
Stolicę Rumunii nazywano „Małym Paryżem” lub „Paryżem Wschodu” nieprzypadkowo. Przydomek ten miał swoje uzasadnienie zarówno w wyglądzie miasta, jak i jego atmosferze. Pod koniec XIX wieku oraz na początku XX wieku Bukareszt dynamicznie się rozwijał. Elity kraju coraz wyraźniej wzorowały się na zachodnich metropoliach, przede wszystkim na Paryżu. W rezultacie powstawały szerokie aleje, eleganckie bulwary oraz bogato zdobione kamienice i pałace.

Co więcej, wielu rumuńskich architektów studiowało w Paryżu, a niektórzy, jak Paul Gottereau, przenosili francuski styl dosłownie na grunt Bukaresztu. Istotną rolę odegrała także fascynacja francuską kulturą. Wśród wyższych sfer powszechnie używano języka francuskiego, a znajomość francuskiej literatury, mody i etykiety była symbolem wykształcenia i prestiżu.

Nawet styl życia w kawiarniach i salonach przypominał atmosferę paryskiej bohemy. Dodatkowo, symbolem tego kulturowego związku stał się monumentalny Łuk Triumfalny, wzniesiony w 1936 roku na wzór paryskiego oryginału. Wszystko to sprawiało, że Bukareszt w oczach podróżników i mieszkańców uchodził za eleganckie, europejskie miasto z prawdziwie francuskim klimatem.

Po drugiej wojnie światowej, Rumunia pogrążyła się w czasach komunizmu. Dyktatura Nicolae Ceausescu przyniosła diametralną zmianę oblicza Bukaresztu. Szaleńczy plan zakładał wyburzenie 5% miasta i zastąpienie 300-letnich zabytków brutalistycznymi blokami w sowieckim stylu.
Na szczęście pojawił się Eugeniu Iordachescu, który zyskał przydomek „inżyniera, który spadł z nieba.” Wpadł na pomysł, aby zabytki, które trafiły na listę obiektów do wyburzenia, przewozić na specjalnych szynach. Dzięki niemu uratowano na przykład ważącą 9,000 ton cerkiew Mihai Voda, szpital, bank, a nawet wieżowiec wraz z zaskoczonymi mieszkańcami.

Dziś wiele zabytków w Bukareszcie wciśniętych jest pomiędzy bloki z wielkiej płyty. Choć lokalizacja wydaje się niezbyt logiczna, to dzięki przewiezieniu ich w te miejsca 40 lat temu uniknęły wyburzenia.
Grand Cafe Van Gogh
Zwiedzanie Bukaresztu zaczęłam od prawdziwej perełki – Grand Cafe Van Gogh. To jedno z tych miejsc, do których wchodzi się „na chwilę”, a zostaje na dłużej. Ściany kawiarni zdobiły reprodukcje obrazów Van Gogha, tworząc ciepły, artystyczny klimat. W weekend poranki pachną tu świeżo mieloną kawą i domowym croissantem. To idealna przystań na chwilę oddechu podczas zwiedzania Starego Miasta.


Hanul lui Manuc
Hanul lui Manuc (Manuc’s Inn) to najstarszy zachowany zajazd w Bukareszcie. To stąd startował free walking tour, prawie 3-godzinny spacer z sympatyczną przewodniczką lokalną.

W połowie XIX wieku kompleks miał na parterze 15 sklepów, 2 duże sale oraz 10 pomieszczeń gospodarczych. Na piętrze znajdowało się około 107 pokoi dla gości. Architektonicznie obiekt cechuje się unikalnym połączeniem wpływów orientalnych, architektury brancoveanu i rodzimych form wiejskich. Otoczony jest dużym wewnętrznym dziedzińcem z drewnianymi galeriami, z kawiarnią i małym ogrodem z fontanną.

Dziś Manuc’s Inn pełni funkcję centrum turystycznego i gastronomicznego. Dziedziniec często wykorzystuje się do wydarzeń kulturalnych lub koncertów folklorystycznych. W czasie naszej wizyty, odbywał się tu koncert dla dzieci.
Curtea Veche
W Curtea Veche (Dracula’s Old Court) rządził sam Wład Palownik, krwawy inspirator Drakuli.
Zdewastowane ruiny kryją w sobie fascynującą legendę, która rozbudza wyobraźnię podróżników z całego świata. Kompleks, rozbudowywany przez kolejnych władców jak Mircea Ciobanul i Constantin Brâncoveanu, obejmował pałac, kaplice, urzędy i ogrody. Dziś można podziwiać fundamenty, mury piwnic i ruiny sal wraz z posągiem Vladă Tepesa, ukrytego wśród gęstych pnączy.

Obecnie teren funkcjonuje jako plenerowy zabytek miejski: muzeum prowadzone przez Muzeul Municipiului București. Niestety, Curtea Veche jest czasowo zamknięta dla zwiedzających ze względu na prace konserwatorskie trwające od 2015 r. i nadal nieukończone.
Cerkiew Stavropoleos
Bizantyjska architektura i śpiewy liturgiczne (zwłaszcza w niedziele między 9:00 a 13:00) tworzą tu niezapomnianą atmosferę duchowego skupienia. Cerkiew została wzniesiona w 1724 roku przez greckiego archimandrytę Ioanichie Stratonikeasa. Jej nazwa wywodzi się z greckiego Stauropolis, co oznacza „Miasto Krzyża.”

Cerkiew reprezentuje styl brancoveanu, będący połączeniem wpływów bizantyjskich, orientalnych i renesansowych. Widoczne są szczególnie w zdobieniach kamiennych portali i misternych motywach roślinnych przy oknach i kolumnach. Do dziś zachował się ikonostas wykonany z drewna, złocony i bogato zdobiony. Wkrótce po ukończeniu budowy we wnętrzu pojawiły się freski i oryginalne ikony na złotym tle.
Calea Victoriei
Calea Victoriei, czyli Aleja Zwycięstwa, to najstarsza i zarazem jedna z najbardziej reprezentacyjnych ulic Bukaresztu. Ma długość około 2,7 km i biegnie od Splaiul Independenței do Piaţa Victoriei. Początkowo znana jako Uliţa Mare, przekształciła się w „Podul Mogoșoaiei” dzięki brukowaniu dębowymi pniami przez księcia Brâncoveanu. Była to pierwsza ulica w mieście z oświetleniem nocnym (świece, od 1814 r.). W 1878 r. przemianowano ją na Calea Victoriei na cześć zwycięstwa w wojnie o niepodległość.

Ponadto, ulica pełniła funkcję ekskluzywnego centrum towarzyskiego i kulturalnego. W okresie międzywojennym blichtr luksusowych sklepów, hoteli i teatrów przyciągał elitę miasta, stąd często nazywano ją „La Petite Paris.” Dziś stanowi oś architektonicznego bogactwa. Po obu stronach alei oglądałam Palat CEC, Teatr Odeon, Cantacuzino Palace, Rumuński Ateneum, Bibliotekę Uniwersytecką oraz Pałac Telefoanelor. Latem część alei między Piaţa Victoriei a Piaţa Naţiunilor Unite zamienia się w deptak weekendowy.

Pasajul Victoria
W Pasajul Victoria (znanym też jako „Umbrella Street”) parasole zawieszono nie bez powodu. W 2010 roku Bukareszt zainwestował 2 mln €, aby odnowić to skrajnie zaniedbane przejście między Calea Victoriei a Strada Academiei. Głównym punktem modernizacji stał się właśnie sufit z setek kolorowych parasoli, które tworzą efektowny dach instalacji. Dzięki temu nawet szara i ponura uliczka zyskała witalność i przyciągnęła rzesze turystów oraz instagramerów.

Dziś to nie tylko estetyczna ozdoba, ale i subtelna architektura użytkowa. Parasole chronią zarówno przed jesiennymi deszczami jak i przed letnim upałem. Ponadto, dzięki temu zabiegowi Pasajul Victoria szybko odzyskał nowe życie. Od lat mieszczą się tam przytulne kawiarnie, a miejsce na stałe zagościło na blogach podróżniczych.
Pasajul Macca-Villacrosse
Kameralny pasaż w stylu belle époque, gdzie czas się zatrzymał. Szklany dach, secesyjne detale, kawiarnie i dym papierosów tworzą niepowtarzalny klimat. Pasaż Macca‑Villacrosse to elegancki, zabytkowy pasaż handlowy w samym sercu Bukaresztu, otwarty w 1891 roku według projektu architekta Feliksa Xenopola. Miał na celu połączenie ulic Calei Victoriei oraz Lipscani, najbardziej zatłoczonych arterii ówczesnego miasta.

Konstrukcja w kształcie podkowy, z dwoma „ramionami” otaczającymi hotel, którego właściciel odmówił sprzedaży, tworzy charakterystyczny widok. Przestrzeń pokrywają półkopułowe dachy z żółtego szkła, wpuszczające światło i chroniące przed deszczem.
W parterze od zawsze mieściły się sklepy i instytucje, w tym pierwsza rumuńska Giełda Papierów Wartościowych. Jeden róg nazwano „Villacrosse” na cześć architekta Xavier Villacrosse, zaś drugi „Macca” od Mihalache’a Macca, przedsiębiorcy i krewnego Xenopola.

W latach 1950–90 pasaż nosił nazwę Pasajul Bijuteria, ale po okresie komunizmu przywrócono mu pierwotny tytuł. Obecnie Pasaż Macca‑Villacrosse pulsuje życiem. Pełen jest klimatycznych kawiarni, barów i restauracji, w tym lokali oferujących nargilę, znanych jako „Valea Regilor” („Dolina Królów”).
Ulica Lipscani
Kulturalne serce starego miasta – pełno tu życia, muzyki, barów i butików. Są nawet sklepiki z pamiątkami, gdzie można kupić clopy – repliki kapeluszy z Maramures.
Strada Lipscani jest prawdziwym sercem Starego Miasta Bukaresztu. Sięga początkiem do XVI wieku, kiedy nosiła nazwę Ulița Mare. Jej miano „Lipscani” pochodzi od niemieckiego miasta Lipsk (Lipsca), skąd przybywali kupcy handlujący towarami w Wołoszczyźnie. Z jednej strony służyła za główną arterię handlową, a z drugiej stała się centrum rzemiosła i gildii.

Lipscani w dzień oferuje klimatyczne spacery pod zabytkowymi fasadami, a po zmroku zmienia się w epicentrum rozrywki. Mieści się tu słynna restauracja Caru’cu Bere oraz księgarnia Cărturești Carusel w dawnej siedzibie banku fanariotów.
Cerkiew św. Jerzego
Cerkiew św. Jerzego (Biserica Sfântul Gheorghe Nou) w Bukareszcie to jeden z najstarszych i najważniejszych zabytków sakralnych miasta. Została wzniesiona w latach 1705–06 z fundacji hospodara Wołoszczyzny Konstantyna Brâncoveanu, który jest również pochowany w jej wnętrzu. Świątynia jest jednym z najważniejszych przykładów stylu brancoveanu, znanego również jako rumuński renesans, który łączy elementy bizantyjskie z zachodnioeuropejskimi wpływami.

Wnętrze cerkwi zdobią cenne ikony, w tym XVII-wieczna ikona św. Paraskiewy oraz XVIII-wieczna ikona Matki Bożej. Znajdują się tu również relikwie św. Mikołaja z Miry, przechowywane w srebrnej trumnie zdobionej kamieniami szlachetnymi. Cerkiew św. Jerzego jest nie tylko miejscem kultu religijnego, ale także ważnym punktem na mapie historycznej Bukaresztu. Jej lokalizacja przy ulicy Lipscani sprawia, że stanowi doskonały punkt wyjścia do zwiedzania Starego Miasta.


Przy cerkwi św. Jerzego i sąsiadującego z nim Kilometra Zero zakończyłam zwiedzanie Bukaresztu z przewodniczką. Dalej spacerowałam już na własną rękę, pierwsze kroki kierując do najsłynniejszej księgarni w stolicy Rumunii.

Księgarnia Cărturești Carusel
Książki w tej przestrzeni wyglądają jak dzieła sztuki. Na najwyższym piętrze mieści się kawiarnia, gdzie można zjeść dobre ciacho wśród literatury z całego świata.
Cărturești Carusel to jedno z najpiękniejszych miejsc w Bukareszcie. To zabytkowa księgarnia, która łączy historię, sztukę i literaturę. Znajduje się w samym sercu Starego Miasta w budynku, który pierwotnie był siedzibą banku rodziny Chrissoveloni. Po okresie zaniedbania, w 2015 roku przeszedł gruntowną renowację, przekształcając się w nowoczesne centrum kultury i literatury.

Wnętrze księgarni zachwyca przestronnością i elegancją: sześć poziomów wypełnionych ponad 10,000 książek, albumów, płyt i filmów. Wśród architektonicznych perełek wyróżniają się spiralne schody, marmurowe kolumny w stylu bizantyjskim oraz jasne, łukowe galerie. Na parterze znajduje się galeria sztuki, w piwnicy przestrzeń multimedialna, a na ostatnim piętrze bistro z roślinami i świetnym widokiem na wnętrze księgarni.

Cărturești Carusel to nie tylko miejsce zakupów, ale także przestrzeń spotkań, wydarzeń kulturalnych, wystaw i koncertów. Dzięki swojej unikalnej atmosferze i estetyce, stała się jednym z najczęściej fotografowanych miejsc w Bukareszcie i obowiązkowym punktem na mapie każdego turysty.

Pałac Parlamentu
Drugi największy budynek administracyjny świata imponuje rozmiarem i przytłacza historią dyktatury Nicolae Ceaușescu. Można go zwiedzać z przewodnikiem po wcześniejszej rezerwacji telefonicznej (płatna 60 lei – 50 zł). Na parkingu przed parlamentem było pusto i smażyło jak na patelni. Słupki rtęci skoczyły do 40 stopni, więc garstka turystów schroniła się pod rachitycznymi drzewkami naprzeciwko budynku.
Pałac Parlamentu (Palatul Parlamentului), znany także jako Casa Poporului (Dom Ludu), to jeden z najbardziej monumentalnych budynków na świecie. Został wzniesiony w latach 1984–1997 z inicjatywy Nicolae Ceaușescu, który chciał stworzyć symbol nowej Rumunii. Projekt nadzorowała młoda architekt Anca Petrescu, a w budowie uczestniczyło około 700 robotników. W wyniku tej inwestycji zniszczono ponad 7 km² starego centrum Bukaresztu, a ponad 40,000 osób zostało przesiedlonych.

Pałac jest drugim co do wielkości budynkiem administracyjnym na świecie, zaraz po Pentagonie, i trzecim pod względem objętości. Ma powierzchnię 365,000 m², 12 pięter oraz 1,100 pomieszczeń. Jego wnętrza zdobi m.in. 2,800 kryształowych żyrandoli i 52,000 m² jedwabnych dywanów.
Warto zaznaczyć, że budowa gmaszyska ruszyła w czasach, gdy zwykli obywatele Rumunii doświadczali reglamentacji żywności i marzli w ciemnościach, bo wyłączano im prąd i gaz. To oczywiście zaledwie niewielki wycinek trudnej rzeczywistości dyktatury Nicolae Ceausescu, z jaką się wówczas mierzyli.

Rzeka Dymbowica
Dawniej życiodajna arteria Bukaresztu, dziś w miarę spokojna przestrzeń spacerowa z mostami i widokami na miejską tkankę. Miałam nadzieję na spacer w cieniu drzew, ale słońce wisiało tak wysoko, że szybko porzuciłam marzenia.
Rzeka Dymbowica (Dâmbovița) to niewielka rzeka przepływająca przez Bukareszt i okolice, stanowiąca ważny element lokalnego ekosystemu. Choć nie jest dużą rzeką, jej dolina pełni istotną rolę w systemie odwodnienia miasta oraz otacza ją kilka terenów zielonych i parków, które sprzyjają wypoczynkowi mieszkańców.

Dymbowica jest jednym z ciekawszych przykładów naturalnych cieków wodnych w mieście, choć przez lata była poddawana regulacjom i oczyszczaniu, by chronić Bukareszt przed powodziami. Wzdłuż rzeki można znaleźć liczne ścieżki spacerowe i rowerowe, dzięki czemu stanowi ona popularne miejsce rekreacji i kontaktu z naturą blisko miejskiego zgiełku.
Caru’cu Bere – Bukareszt na talerzu
Przerwa na jedzenie przypadła w kultowej restauracji Caru’cu Bere. To miejsce z ponad 140-letnią tradycją. Do restauracji prowadzą obrotowe, drewniane drzwi, a wejścia do toalet przypominają konfesjonały. Wnętrze zdobią również spiralne schody i girlandy kwietne. Miałam okazję spróbować tu przepysznej kuchni rumuńskiej: ciorba de burta (zupa z flaków) i sarmali (gołąbków rumuńskich) z mamałygą.


Po obiedzie w sercu Starówki udałam się metrem w kierunku lotniska, po drodze odwiedzając jeszcze murale, Łuk Triumfalny i park Herastrau. Bilet, kupiony w maszynie na peronie, kosztował 10 lei (8.50 zł) za dwa przejazdy. W porównaniu do metra w Nowym Jorku, metro w Bukareszcie sprawiało wrażenie intuicyjnego i czystego.


Murale na ulicy Arthur Verona
Ulica Arthur Verona to w rzeczywistości galeria sztuki pod chmurką. Każdy mural to inna historia i inna emocja.
Murale na ulicy Arthur Verona to jedno z najbarwniejszych i najbardziej dynamicznych miejsc w Bukareszcie, gdzie sztuka uliczna zyskuje nowy wymiar. Znajduje się tu jeden z najbardziej rozpoznawalnych murali w mieście, który zmienia się co roku w ramach festiwalu Street Delivery. To wydarzenie, organizowane od 2006 roku przez Ordinul Arhitecților din România i Librăria Cărturești, ma na celu ożywienie przestrzeni publicznej i przywrócenie jej mieszkańcom.

Na murach ulicy Arthur Verona można podziwiać prace zarówno lokalnych, jak i międzynarodowych artystów. Wśród najbardziej znanych twórców znajdują się Sweet Damage Crew, Irlo, Kitra oraz Pisica Pătrată. Ich dzieła obejmują szeroki wachlarz stylów – od abstrakcyjnych kompozycji, przez portrety, aż po społeczno-polityczne komentarze.

Murale na ulicy Arthur Verona to nie tylko forma ekspresji artystycznej, ale także przestrzeń do refleksji nad miejskim życiem, tożsamością i społecznymi wyzwaniami. To miejsce, które łączy sztukę z aktywizmem, tworząc otwartą galerię na świeżym powietrzu, dostępną dla każdego.

Upał stał się nieznośny (42 stopni w cieniu), więc z ulgą wróciłam do metra i pojechałam do Łuku Triumfalnego. Po wyjściu z metra, uprzejmy sprzedawca lodów wskazał właściwy kierunek. Po raz kolejny okazało się, że znajomość hiszpańskiego i francuskiego znacznie ułatwia komunikację w Rumunii.

Łuk Triumfalny
Miniaturowa wersja paryskiego łuku to symbol rumuńskiej niepodległości, idealny na krótki przystanek podczas spaceru po północnej części miasta lub przed wylotem z lotniska Bukareszt Baneasa (BBU).
Łuk Triumfalny (Arcul de Triumf) stoi na Șoseaua Kiseleff w północnej części Bukaresztu i jest jednym z najważniejszych symboli narodowych. Początkowo powstał z drewna w 1878 roku, aby uczcić niepodległość Rumunii, a następnie zastąpiono go strukturą betonową z wykończeniem tynkowym w 1922, wykonaną według projektu Petre Antonescu.

Jednakże dopiero obecny monument z trwałego granitu powstał w latach 1935–36 i został oficjalnie otwarty 1 grudnia 1936 roku. Miał upamiętniać koronację króla Ferdynanda I i królowej Marii.
Łuk ma wysokość 27 metrów, jego podstawa ma wymiary około 25 × 11,5 m, a elewacje zdobią rzeźby i medaliony stworzone przez takich artystów jak Ion Jalea, Dimitrie Paciurea, Constantin Baraschi i inni. Przedstawiają one symbole zwycięstwa, odwagi i wiarę oraz twarze króla Ferdynanda i królowej Marii, które przywrócono po 1989 roku, usunięte w czasach komunizmu i zastąpione wcześniej symbolicznymi kwiatami kamiennymi.
Ponadto wewnątrz Łuku znajduje się niewielkie muzeum oraz schody prowadzące na taras widokowy, dostępny od 2016 roku po zakończeniu gruntownej renowacji, podczas której oczyszczono elewacje i wzmocniono strukturę budynku.
Park Herăstrău
Zielone płuca Bukaresztu to idealne miejsce na piknik, rowery wodne, a nawet rejs statkiem po dużym jeziorze. W parku pełno jest starych kiosków, gdzie można kupić chłodne napoje i kawę za 7 lei (5.50 zł).

Park Herăstrău znajduje się w północnej części Bukaresztu i zajmuje około 187 hektarów, z czego około 74 ha to jezioro Herăstrău, będące częścią sztucznego systemu Jezior Colentina. Park powstał między 1930 a 1936 rokiem na dawnych terenach podmokłych, a jego autorami byli architekci Ernest Pinard, Friedrich Rebhuhn i Octav Dobrescu. Przestrzeń zaprojektowano tak, by łączyć alejki spacerowe, bogatą roślinność i nowoczesny układ rekreacyjny.
W parku wyróżnia się wyraźny podział na dwie strefy: część spokojna, kulturowa — z Muzeum Wsi Rumuńskiej, letnim teatrem, pawilonami wystawowymi, czy bibliotekami — oraz strefę aktywną, przeznaczoną do spacerów, jazdy na rowerze i rejsów łodzią.

Park Herastrau był ostatnim przystankiem przed odlotem do Polski. Dojazd autobusem na lotnisko Bukareszt Baneasa zajął niecałe 15 minut i kosztował 3 lei (2.50 zł). Przejazd można było opłacić kartą, przykładając ją do czytnika w pojeździe. Na przystanku zaskoczył mnie brak rozkładu jazdy. Na szczęście na ten sam autobus czekała młoda Rumunka, która świetnym angielskim wyjaśniła dokładnie, którym autobusem jechać i gdzie wysiąść.
Bukareszt – Informacje Praktyczne
Bukareszt to miasto pełne kontrastów, które potrafi zaskoczyć zarówno miłośników historii, jak i fanów miejskiego luzu. Choć na pierwszy rzut oka może wydawać się chaotyczny, Bukareszt kryje w sobie wiele fascynujących miejsc, które warto odkrywać z otwartą głową.
Zanim jednak wyruszysz na spacer po jego bulwarach i zakamarkach, dobrze jest znać kilka praktycznych wskazówek, które ułatwią zwiedzanie i pomogą w pełni wykorzystać czas spędzony w rumuńskiej stolicy.
- Nocleg: Atrium Hotel City Center
- Free walking tour: Btrip Bucharest Tours
- Metro: 5 lei (4 zł)
- Autobus, trolejbus: 3 lei (2.50 zł)
Lotnisko Bukareszt Baneasa
Hala odlotów lotniska BBU (Bucharest Baneasa) jest kameralna: 30 krzeseł i 3 gniazdka do ładowania telefonu. Na plus – szybkie WIFI. Za odprawą bezpieczeństwa brak strefy wolnocłowej, ale jest kiosk, gdzie można kupić podstawowe napoje (woda, cola), cztery rodzaje kanapek, batoniki ROM i rogaliki 7days.

Jak upolować tanie bilety do Bukaresztu?
- Włącz tryb incognito w przeglądarce internetowej.
- Wejdź na stronę google flights.
- Miejsce wylotu wybierz „Polska”, miejsce docelowe „Bukareszt”.
- Miejsce na daty zostaw puste.
- Wyświetl daty – w niektórych miesiącach i w dni powszednie ceny startują od 90 zł w obie strony!

Wybierasz się do Rumunii? Warto pojechać do Sinaia: odwiedzić zabytkowy zamek Peles i wjechać Gondolą Carp na 2,000 m n.p.m., aby obejrzeć rozległe, karpackie panoramy.
Co jeszcze zwiedzić w regionie? Sprawdź Kiszyniów – najrzadziej odwiedzaną stolicę Europy oraz Naddniestrze – kraj, który „nie istnieje”.
Pozostańmy w kontakcie!
- Dołącz do społeczności Tierra Bonita na Facebooku
- Zaobserwuj Tierra Bonita na Instagramie
- Zasubskrybuj kanał Tierra Bonita na YouTube
Do zobaczenia 🙂


17 komentarzy
Kasia
Warto zawracać sobie głowę i lecieć do Bukaresztu zimą? Znalazłam tanie bilety ale kompletnie nie wiem, czego się spodziewać. W planach też Sybin i Kluż.
Tierra Bonita
Podobnie jak zimą w Warszawie – można różnie trafić 🙂
wiesio
jak ceny w knajpach?
Tierra Bonita
Ceny w restauracjach na starówce są ok. 20% wyższe niż w Polsce. Ale jeśli chodzi o Care Cu’Bere, to zdecydowanie warte swojej ceny 🙂
Marysia
Planujemy city break i wahamy się między Budapesztem a Bukaresztem 🙂 Jednym z czynników jest bezpieczeństwo – jak to wygląda w Rumunii? Jest dużo Cyganów?
Tierra Bonita
Nie spotkałam ani jednego 🙂
Pingback:
Krych
Ciekawy kierunek i na pewno mniej oblegany niż Paryże i Rzymy. A jak z bezpieczeństwem? Widziałam na blogach, że kradną w autobusach no i że masa bezdomnych psów. A jak to wygląda w rzeczywistości?
Pingback:
Malwina
Fotki ładniejsze niż rzeczywistość 🙂 Dla mnie Bukareszt to szara betonoza, pełno pustostanów i śmieci. Tylko bezdomnych nie tak dużo jak w Europie Zachodniej.
Tierra Bonita
Pewnie byłoby bardziej szaro, gdybyśmy nie trafiły na tak piękną pogodę 🙂 Pustostanów rzeczywiście sporo w centrum, ale część wygląda, jakby coś tam budowano.
Borczi
Niezły plan jak na jeden dzień. Ambitny 🙂 Będziemy w Bukareszcie pod koniec sierpnia i chcielibyśmy zwiedzić wszystko z Twojej listy, ale rozkładamy to na dwa dni. Nie miałaś poczucia, że wszędzie biegniecie? Czytaliśmy, że Bukareszt jest dość rozległy.
Tierra Bonita
Hej! Bukareszt faktycznie jest rozległy, ale dzięki sprawnej komunikacji miejskiej można wszędzie łatwo dotrzeć. Nie miałam wrażenia, że zwiedzam biegem. Mało tego, miałam też czas na kawę, obiad i odpoczynek w parku 🙂
Domol
W parku Herastrau mieści się też Muzeum Wsi Rumuńskiej, taki skansen na świeżym powietrzu. Warto zwiedzić.
Tierra Bonita
Wiem wiem – nie starczyło czasu 🙂 Będzie pretekst do powrotu!
Lila
Wielki plus za podanie miejscówek zgodnie z kolejnością zwiedzania. Tak trzymaj!
Tierra Bonita
Dzięki! Taki jest plan 🙂