Boliwia

Salar de Uyuni

Salar de Uyuni to największy salar na świecie i zarazem niekończąca się pustynia pełna białych heksagonów solnych.

Na brzegach Salar de Uyuni wyrosły hotele solne, gdzie bloki solne stanowią ściany, szafy i łóżka. To miejsce pełne lokalnego folkloru. Wielu mieszkańców okolicznych miejscowości (w tym nawet Uyuni) nie zna hiszpańskiego. Na co dzień posługują się keczua lub aymara, a hiszpański jest dla nich językiem obcym.

Boliwijki, w kolorowych chustach aguayo i z czarnymi warkoczami do pasa, przechadzają się po szarych uliczkach. Pamiętajcie, aby nie robić im zdjęć bez zgody! Zdjęcia kradną duszę, a w najlepszym razie ryzykujecie opluciem. Dziś już nie sposób noszenia meloników świadczy o stanie cywilnym. Mężatkę w Uyuni rozpoznacie po stonowanych kolorach pomponów do włosów, a panienkę po jaskrawych. Wdowy spinają warkocze czarnymi pomponami, lub noszą krótkie włosy.

Boliwijki
Boliwijki

W listopadzie pokrywa się wodą, umożliwiając rozmnażanie się trzem rodzajom flamingów. Z kolei w marcu, na wysuszonej powierzchni powstają charakterystyczne heksagony. Intensywne parowanie solanki pod powierzchnią powoduje, że sól kurczy się i pęka, tworząc sześciokątne wzory, które przypominają plastry miodu.

Życie w sąsiedztwie Salar de Uyuni nie jest łatwe. Temperatura spada nawet do -20 °C, w dzień pali słońce, a pod wieczór przychodzą gwałtowne burze. W porze suchej jest za sucho, a w deszczowej – za mokro. Nie ma drzew ani innej roślinności, prócz kilku rachitycznych halofitów (roślin słonolubnych) i endemicznych kaktusów. Wydaje się, że nie rosną tu nawet chwasty. Wiatry hulają, a ziemia, impregnowana solą, chrupie pod nogami jak siarczysty mróz.

Wybieracie się na Salar de Uyuni? Zobaczcie, czego się spodziewać!

Uyuni

Gdzie jest Uyuni?

Podróż na Salar de Uyuni zazwyczaj zaczyna się i kończy w miejscowości Uyuni. To 35-tysięczne miasto, położone na wysokości 3,670 m n.p.m., na pierwszy rzut oka ponure i niegościnne.

Uyuni należy do departamentu Potosi w południowo-wschodniej Boliwii. Powstało wraz z rozwojem kolei żelaznej, łączącej boliwijskie Andy z Oceanem Spokojnym. Od stolicy departamentu, Potosi, dzieli je blisko 200 kilometrów.

Przylot do Uyuni

Lotnisko „Joya Andina” („Perła Andów”) w Uyuni obsługuje osiem lotów tygodniowo z i do La Paz. W 2026 r. lata tu jedynie Boliviana de Aviación, narodowa linia lotnicza Boliwii. Codziennie o 8:40 rano do Uyuni przylatuje 22-letni Boeing 737 i zabiera zachwyconych turystów do La Paz. Samo lotnisko jest mikroskopijne, ma dwie bramki wylotowe, kilka sklepików i dwujęzyczne napisy (po hiszpańsku i w keczua). Otwarto je w 2011 r. z inicjatywy ówczesnego prezydenta Boliwii, Evo Moralesa.

Lot z Uyuni do La Paz
Lot z Uyuni do La Paz, parę minut przed lądowaniem

Lotnisko w Uyuni działa wyłącznie raz dziennie, w czasie jedynego przylotu i odlotu. Jeśli przyjechaliście za wcześnie, musicie poczekać na zewnątrz. W końcu taxi przywiezie czterech pracowników odprawy bagażowej, dwóch celników, panią do poboru opłaty wylotowej (Tasa de Aeropuerto, 11 BOB) i kilku sklepikarzy. Jadąc na lotnisko taksówką, do taryfy należy doliczyć opłatę lotniskową (3 BOB od taxi).

Uyuni nie posiada transportu publicznego, a przed lotniskiem nie ma postoju taksówek. Nieliczne taxi, które czekają na jedyny samolot, to wcześniejsze rezerwacje. Warto dogadać się z hotelem na transfer z lotniska (15 min jazdy, ok. 3 BOB za kilometr).

Dostać się do Uyuni można także pociągiem (o czym w dalszej części artykułu) lub autokarem dalekobieżnym z Potosi lub Sucre. Inni wynajmują jeepy na Pustyni Atacama w Chile i docierają na salar przez bajecznie kolorowy Rezerwat Fauny Eduardo Avaroa.

Rajd Dakar w Uyuni

W języku aymara, jednym z 37 oficjalnych języków Wielonarodowego Państwa Boliwia, „Uyuni” oznacza „miejsce jucznych zwierząt.” Powstało w 1889 r. z inicjatywy ówczesnego prezydenta Boliwii i magnata górniczego, Aniceto Arce. W latach 2014-2018 odbywał się tu Rajd Dakar. Gdy przybyłam do Uyuni w 2014 r., Krzysztof Hołowczyc właśnie zajął w nim 5. miejsce, a Adam Małysz 25.

Warto wiedzieć, że Rajd Dakar w Boliwii był nie tylko wydarzeniem sportowym, ale też politycznym. Wiązał się często z blokadami dróg i protestami. Trudno się dziwić, bo nie tylko sportowcy, ale też ciężkie pojazdy techniczne rozjeżdżały salar, niszcząc ten kruchy ekosystem.

Uyuni – Hub Turystyczny

Uyuni to prężnie działający turystyczny hub (jak na warunki boliwijskie). Znajdziecie tutaj wiele różnej klasy hoteli, hosteli, restauracji, agencji turystycznych i kantorów. Najlepiej nocować w centrum, czyli niedaleko Monumento Dakar, upewniwszy się wcześniej, że hotel ma ogrzewanie, KTÓRE DZIAŁA. Jeśli nie znacie dobrze miasta, łapcie taxi na ulicy (można się targować o cenę). Warto też powstrzymać się przed samotnymi spacerami po zmroku. Przed wyjazdem na Salar de Uyuni, zaopatrzcie się w „Oxy Shot” (tlen w sprayu z apteki), a także w napoje typu Gatorade i przekąski.

Centrum Uyuni
Boliwijski „Big Ben” – centrum Uyuni

Jeśli macie wolną chwilę, zajrzyjcie na lokalny targ. Można tu kupić torebki foliowe ze świeżymi liśćmi koki, a także uliczne jedzenie. Ze względu na wysokość nad poziomem morza, woda wrze tu w temperaturze 80 °C. Oznacza to, że nic się nie ugotuje do miękkości, a mięso i warzywa podawane są al dente (czyt. twarde jak podeszwa). Wysokość odczujecie też na kubkach smakowych – potrawy „tracą” smak (z wyjątkiem smaku ostrego). Możecie tu zjeść trzy batony Mars na raz i się nie zasłodzić.

Avda Ferroviaria w Uyuni
Stała wystawa dawnych pociągów na Avda Ferroviaria w Uyuni

Gdybyście (odpukać!) zachorowali na soroche (choroba wysokościowa), to w Uyuni mieści się kilka klinik. Zwłaszcza polecam San Pablo, choć z zewnątrz wygląda nieciekawie. Boliwijczycy to najlepsi na świecie specjaliści leczenia choroby wysokościowej, uczą się od nich lekarze ekip himalajskich.

Niestety, pobyt w szpitalu w Boliwii jest drogi. Doba kosztuje 3,200 BOB (1,700 zł), nie wliczając leków ani diagnostyki. Dodatkowo, wiele klinik oferuje jedynie łóżko i koc, trzeba mieć własny papier toaletowy i ręcznik. Zanim kupicie ubezpieczenie, sprawdźcie czy jest honorowane w Boliwii. W warunkach ubezpieczenia jest też zawarta wysokość n.p.m., powyżej której trzeba dokupić opcję „sport ekstremalny.”

Cmentarzysko Lokomotyw

Trzy kilometry od Uyuni znajduje się cmentarzysko lokomotyw, od pół wieku rdzewiejących w andyjskim słońcu. Niegdyś tutejsza linia kolejowa transportowała minerały (głównie srebro) z gór do portu. W pobliskim Potosi srebra było tyle, że można byłoby wybudować z niego autostradę łączącą Boliwię i Polskę i jeszcze by go zostało.

Boliwijska sieć kolejowa ENFE została sprywatyzowana i w 1995 r. sprzedana w 50% chilijskiej spółce Cruz Blanca. Sieć kolejowa w Boliwii ma 3,748 km, a jej główny węzeł stanowi Oruro, miasto słynące z karnawału pełnego diabelskich masek.

Uyuni - Cemeterio de Trenes
Uyuni – Cemeterio de Trenes

Aktualnie (2026 rok), z Oruro do Uyuni kursuje nocny pociąg linii Empresa Ferroviaria Andina. Przejazd trwa około siedem godzin, odbywa się jedynie raz w tygodniu i kosztuje 60 BOB (ok. 30 zł). Oczywiście nie zatrzymuje się na cmentarzysku lokomotyw, tylko na prowizorycznym dworcu w sercu miasta. Poza tym, przez Uyuni codziennie przewalają się dudniące i trąbiące pociągi towarowe. Biada tym, którzy wybrali nocleg niedaleko torów.

Colchani

Prawdziwa przygoda na Salar de Uyni rozpoczyna się w Colchani. To licha osada, oddalona od Uyuni o 20 kilometrów płatną drogą asfaltową. To tak zwana „Brama na Salar de Uyuni” i miejsce, gdzie zatrzymuje się większość wycieczek zorganizowanych. W sąsiedztwie stacji kolejowej znajdziecie ryneczek z tanim rękodziełem i małe gospodarstwa, trudniące się przetwórstwem soli.

Colchani
Jeepy wjeżdżają na Salar de Uyuni niedaleko Colchani. Według kierowców, maksymalna „długość życia” jeepa pracującego na salarze to max. 3 lata, później nie nadaje się już do jazdy

Na pamiątkę warto kupić sól z Uyuni. Do Unii Europejskiej wolno przewieźć ilość przeznaczoną do użytku własnego i w oryginalnym opakowaniu. Ciekawym prezentem są również ręcznie wykonane lampy solne. Nie zachęcam jedynie do zakupu produktów z kaktusa, gdyż materiał pozyskuje się nielegalnie, bezpowrotnie niszcząc rośliny.

W Colchani pracują także mamacitas lub mamitas („babunie”), wyposażone w garkuchnie i trzy plastikowe krzesełka dla gości. Serwują niedogotowane mięso i quisę, czyli domowej roboty kompot owocowy, z braku kartoników sprzedawany w torebkach foliowych. Niektóre „babunie” z Colchani mają zaledwie 25 lat, choć Boliwijki wydają nam się starsze niż są w rzeczywistości. Zresztą w Boliwii na prawie każdą kobietę mówi się mama, mamita lub mamacita.

Lud Uru Chipaya

Lud Uru Chipaya do dziś zamieszkuje okolice jez. Titicaca i wyschniętego już jez. Poopó, które możecie zobaczyć z okien samolotu na trasie Uyuni – La Paz. Ich język jest jedynym starożytnym językiem w Boliwii, obok keczua i aymara, który przetrwał do dziś.

Uciekając przed agresywnymi plemionami Keczua i Aymara, Uru Chipaya zawędrowali na wyspę pośrodku ogromnego jeziora. Dzięki woli bogów, woda wyschła i Uru Chipaya mieli do dyspozycji płaskowyż ciągnący się po horyzont.

W przeszłości, Uru Chipaya jedli tylko ryby i glony, polowali też na flamingi i z tego względu nazywają siebie „ludem z wody.” Z czasem opanowali sztukę uprawy komosy ryżowej (quinua) i zaczęli hodować świnie, owce i lamy. Są półnomadami, przemieszczającymi się w poszukiwaniu pastwisk.

Boliwijczycy
Boliwijczycy

Gospodarstwa Uru Chipaya składają się z owalnego, jednoizbowego domu bez okien i krytego trawą. Rodzina śpi na klepisku przykrytym piórami kaczek i skórami owiec. Obok mieści się druga konstrukcja w kształcie stożka, z paleniskiem opalanym odchodami zwierząt. Do tego domek dla świń i zagroda dla lam. Ponieważ wędrują, mają po dwa-trzy takie gospodarstwa porozrzucane po równinie. Domy buduje się z bloków ziemi i gliny, z daleka wyglądają jak kopce mrówek, a z bliska jak igloo.

Boliwijczycy
Boliwijczycy

Tutaj dominuje tradycja. Tak jak kiedyś, poluje się grupowo na flamingi za pomocą lin (boleadoras). To trzy kamienie umocowane na połączonych sznurkach. Rzuca się tym w ptaka nawet z odległości 100 metrów. Miejscowy doktor powiedział, ze komosa, mięso bez cholesterolu i szpik z kości lamy to dieta, która pozwala mieszkańcom uniknąć chorób serca, nadciśnienia, nowotworów i cukrzycy. Doskwierają za to przeziębienia i reumatyzm.

Salar de Uyuni

Prehistoryczny Ocean Ballivián

Salar de Uyuni to nieskończone połacie soli, osadzone na dnie wyschniętego prehistorycznego oceanu Ballivián. Jego część stanowiło też jez. Titicaca (najwyżej położone jezioro żeglowne i największe jezioro wysokogórskie na Ziemi: 8,372 km², 3,812 m n.p.m.) oraz jez. Poopó (bezodpływowe słone jezioro w Boliwii, położone w środkowych Andach, trzecie pod względem wielkości wysokogórskie jezioro na Ziemi: 1,340 km², 3,690 m n.p.m.).

Ballivián wyglądał jak gigantyczna miska. Spływała do niego woda z gór i lodowców, ale nie miała dokąd wypłynąć. Ocean napełniał się i wysychał, w szczytowym okresie zajmując trudną do wyobrażenia powierzchnię 80,000 km². W swojej historii miał też kilka nazw, a ostatnią znaną jest Tauca. To ostatnie pradawne jezioro solne, pozostałe po oceanie Ballivián, a jego ewaporacja zaczęła się 12,000 lat temu i trwa do dzisiaj, przyjmując formę tytułowego salaru.

Kilka milionów lat temu, Salar de Uyuni znajdował się na poziomie morza. W wyniku zjawiska subdukcji, czyli wsuwania się płyty tektonicznej Nazca pod płytę południowoamerykańską, ziemia zaczęła unosić się. Co ciekawe, unosi się aż do dziś, w zależności od miejsca, o około 1 cm rocznie.

Po zalaniu deszczem w czasie naszej polskiej zimy (grudzień-luty), Salar de Uyuni przeistacza się w największe na świecie lustro. Niczym wyspy, wystają z niego skąpo porośnięte wzgórza, ozdobione skamieniałą rafą koralową. Oprócz chmur, w gigantycznym lustrze Salar de Uyuni odbijają się też imponujące wielokolorowe góry i wulkany.

Salar de Uyuni
Salar de Uyuni

Skorupa Soli

Największa pustynia solna na świecie, Salar de Uyuni (3,656 m n.p.m.) to ponad 10,000 km² powierzchni płaskiej jak stolnica. Warstwa soli ma ponad 10 metrów głębokości, a miejscowi nazywają ją „białym morzem.” Pod nią zaś znajdują się solanki wyjątkowo bogate w lit, stanowiące 50- 70 % jego światowych zasobów.

Salar de Uyuni to jedno z najbardziej płaskich miejsc na Ziemi, a różnica wzniesień wynosi niecałe 41 cm. Jest pięć razy bardziej skuteczny w kalibracji satelity niż powierzchnia oceanu.

Salar de Uyuni
Salar de Uyuni

Szacuje się, że w Salar de Uyuni znajduje się 10 miliardów ton soli, z których wydobywa się rocznie około 25,000 ton. Sól z Uyuni eksploatowało się już w czasach konkwistadorów hiszpańskich 500 lat temu, a współczesne wydobycie soli z Uyuni przeznaczone jest wyłącznie na użytek Boliwii, nie wolno eksportować go za granicę.

Innym minerałem, występującym na salarze, jest uleksyt – włóknisty minerał boru. Dawniej wykorzystywany głównie w produkcji nawozów, dziś ceniony przez kolekcjonerów. Jego włókna działają jak światłowody, dzięki czemu nawet grube próbki wydają się przezroczyste, co przyniosło mu przydomek „kamień telewizyjny.”

Salar de Uyuni
Salar de Uyuni

Wulkan Tunupa

Na krańcu Salar de Uyuni wznosi się wulkan Tunupa (5,400 m n.p.m.). Można na niego wejść w ramach 2-dniowej wycieczki z Uyuni, nastawiwszy się wcześniej na brak jakichkolwiek drogowskazów. Tunupa, bóg wulkanów i piorunów, zginął podczas żeglugi na łodzi z balsy po jeziorze Titicaca.

Legenda głosi, iż dawno temu wulkan była piękna kobietą o imieniu Thunupa, która najbardziej na świecie pragnęła by o nią zabiegano. Wraz z upływem czasu, Thunupa zaszła w ciąże i urodziła syna, którego ojciec był nieznany. Wszyscy zalotnicy oferowali Thunupie opiekę nad dzieckiem, a gdy ta odmówiła, w desperacji porwali dziecię, ukrywając je w Colchani. Dziś można w tym miejscu zobaczyć małe góry, które symbolizują zaginione dziecko.

Thunupa, która kochała swojego syna, z tęsknoty wylewała z oczu rzeki łez, a z piersi – mleka. Gdy tak rozpaczała, łzy i mleko rozprzestrzeniły się po całym regionie, tworząc białe solne jeziora, dziś znane jako Salar de Thunupa i Salar de Uyuni, nad którego horyzontem dumnie góruje wulkan Thunupa.

Salar de Uyuni
Salar de Uyuni – pora deszczowa

Trójkąt Litu

Salar de Uyuni należy do tzw. Trójkąta Litu. W trójkącie mieści się też Salar de Hombre Muerto (Argentyna) oraz Salar de Atacama (Chile). Lit jest wydobywany i eksportowany głównie do firm zagranicznych, np. Grupa LG, Toyota lub Mitsubishi. To kluczowy minerał, niezbędny do produkcji baterii do telefonów komórkowych i laptopów, samochodów hybrydowych i elektrycznych.

Salar de Uyuni
Salar de Uyuni – zdjęcia z perspektywą

Salar de Uyuni – Główne Wyspy

Choć nazwa sugeruje otoczenie przez wodę, w rzeczywistości „wyspy” na Salar de Uyuni to po prostu wzgórza, wyrastające z płaskiego jak stół solniska. Na wyspach znajdziecie szczątki skamieniałej rafy koralowej, która żyła na dnie prehistorycznego oceanu Ballivián.

Salar de Uyuni - Incahuasi
Salar de Uyuni – wyspa Incahuasi

Wyspa Isla del Pescado

Znad solnej pustyni, jak fatamorgana, wyłaniają się kolejne wyspy. Jedną z nich jest Isla del Pescado, czyli Wyspa Ryby. Isla del Pescado zawdzięcza nazwę temu, że kiedy odbija się w salarze w styczniu i lutym po deszczu, przybiera kształt ryby. To naturalna wyspa, całkowicie pozbawiona infrastruktury.

Salar de Uyuni - Isla del Pescado
Salar de Uyuni – Isla del Pescado
Salar de Uyuni - Isla del Pescado
Skorupa solna przy Isla del Pescado o zachodzie słońca

Wyspa Incahuasi

Wyspa Incahuasi (3,822 m n.p.m.) zajmuje powierzchnię 0,25 km². Od brzegu salaru dzieli ją 15 km, a od Uyuni 80 km. Żyją tu wiskacze (rodzaj szynszyli). Z najwyższego punktu wyspy (ok. 100 m powyżej powierzchni salaru) widać szczyty wulkanów pokryte śniegiem.

Salar de Uyuni - Incahuasi
Salar de Uyuni – Incahuasi. Daleko w tle Wulkan Tunupa

W przeciwieństwie do Isla del Pescado, na Wyspie Incahuasi powstała przyzwoita infrastruktura. Znajdziecie tu hotel solny o nazwie Mongo’s, restaurację serwującą potrawy z lamy, a także muzeum etnokultury, prezentujące na przykład stroje azcu (długa czarna sukienka i kapelusze z owczej skóry). Na wyspie Incahuasi jest także siedem stanowisk badających kulturę Tiwanaku, dwie ruiny inkaskich budowli, 30 jaskiń i 12 naturalnych tuneli.

Salar de Uyuni - Incahuasi
Salar de Uyuni – Incahuasi – skamieniała rafa koralowa i kaktusy

Las kaktusowy, porastający Wyspę Incahuasi, trafił pod ochronę już w 1987 roku i opiekuje się nim pewne małżeństwo. Kaktusy z Incahuasi osiągają 10 metrów wysokości. Echinopsis atacamensis jest wysokim kaktusem kolumnowym, czasami tworzy odgałęzienia, przypominając drzewo. Różowo-białe kwiaty mierzą 14 cm, a ciemnozielone, jadalne owoce gęsto pokrywają włoski sięgające 5 cm. Niegdyś używano tego kaktusa do budowy mebli. Po raz pierwszy opisał go Rodolfo Amando Philippi w XIX w., niemiecko-chilijski botanik i malakolog (specjalista od mięczaków).

Salar de Uyuni - Incahuasi
Salar de Uyuni – Incahuasi

Salar de Uyuni – Reventón

Jednym z głównych zagrożeń dla turysty (ale też dla nieuważnego mieszkańca) na Salar de Uyuni jest reventón, znany jako „pseudotornado.” To huraganowy wiatr powodujący zamieć solną: błyskawicznie robi się ciemno i nie widać okolicznych gór, jedynych punktów orientacyjnych dla kierowców i przewodników. Nie można wtedy bezpiecznie zjechać na brzeg solniska, bo nie wiadomo gdzie go szukać. Oprócz zgubienia się na bezkresnej pustyni, ryzykuje się też utknięcie jeepa w dziurach pełnych słonego błota.

Pomnik Rajdu Dakar
Pomnik Rajdu Dakar na salarze

Pewnego dnia, dosłownie w ostatniej chwili zauważyliśmy, że zanosi się na reventón na horyzoncie. Wiatr dopadł nas na przedmieściach Uyuni. Na zewnątrz nie było żywej duszy, wiatr hulał po pustych ulicach, wywiewał reklamówki i śmieci. Gdzieś zerwało się mokre pranie i fruwało wśród domów wraz ze sznurkiem, a za nim leciały spinacze do bielizny. Wysiadając z jeepa, dostawało się w twarz podmuchami wiatru z kawałkami soli. Jednemu klientowi reventón połamał okulary. Dało mi to wyobrażenie, jak mógł wyglądać odbywający się tu Rajd Dakar.

Zachód Słońca - Salar de Uyuni
Zachód słońca na salarze

Salar de Uyuni – Podsumowanie

Aby odwiedzić Salar de Uyuni, potrzeba minimum jednego dnia. Po porannym przylocie z La Paz, warto od razu udać się do Colchani i stamtąd wprost na salar. W jeden dzień spokojnie można zwiedzić jeden z hoteli solnych, a także obie wyspy (Isla del Pescado oraz Incahuasi). Powinno też wystarczyć czasu na zdjęcia z perspektywą na solnych heksagonach i na zachód słońca na salarze.

Wybieracie się do Boliwii? Poznajcie pięć największych atrakcji Boliwii!

Ps. Zdjęcia z logo Tierra Bonita są mojego autorstwa, pozostałe pochodzą z licencji Pexels.

12 komentarzy

  • Pantoflarz

    Jak oceniasz boliwijską służbę zdrowia? Znając nasze szczęście, na bank przyjdzie nam korzystać z powodu wysokości nad poziomem morza. Czy jest możliwość wezwania karetki z tlenem do hotelu?

    • Tierra Bonita

      Korzystałam z boliwijskiej służby zdrowia zarówno jako pacjent, jak i opiekun klientów. Wiele (lepszych) hoteli w La Paz ma na wyposażeniu butlę tlenową, można też wezwać lekarza do hotelu. Niestety, czas oczekiwania może być niesatysfakcjonujący, mnie samej raz zdarzyło się czekać na karetkę w La Paz ponad półtorej godziny.

  • Zła Baśka

    We wrześniu lecimy na salar, nie mogę się doczekać! Szukamy na bookingu hoteli, ale nie ma filtra „hotel z soli”. Masz może jakieś nazwy tych hoteli? Cena nie gra roli, ważne, żeby był w Uyuni a najlepiej na samej pustyni.

    • Tierra Bonita

      Dzień dobry! Jeśli cena nie gra roli, to polecam „Palacio de Sal”, 4-gwiazdkowy hotel zbudowany z ponad miliona bloków solnych. Leży właściwie już na salarze, niedaleko miejscowości Colchani. Dodatkową zaletą są gustownie urządzone pokoje, z widokiem na salary i z klimatyzacją, a hotel ma nawet basen.

  • Psiapsi

    Ej, widziałam to „lustro” na tik toku i nawet miałam Ci podesłać link jaki to fejk. A tu masz, ono jednak istnieje Pozdróże to jednak kształcą, bez kitu….

  • Kasisko

    No dobra, przekonałaś mnie Stary namawia na ten „skok w bok” do Boliwii, twierdziłam że nie ma to sensu, ale teraz twierdzę, że jednak ma Jak zorganizować wypad na tą pustynię jeśli będziemy w sąsiednim Peru? Google maps twierdzi, że to daleko od wszystkiego.

    • Tierra Bonita

      Cześć, to zależy, gdzie będziecie. Jeśli w Puno, to można przekroczyć granicę peruwiańsko-boliwijską w Desaguadero i dostać się do La Paz. Drugiego dnia zwiedzić La Paz i Valle de La Luna. Trzeciego dnia polecieć z La Paz do Uyuni i zwiedzić Salar de Uyuni. Kolejny dzień to powrót do La Paz i zwiedzanie Tiahuanaco, a następnie powrót nocnym autobusem do Puno. Bagaż podręczny można zostawić w hotelu w Puno i podróżować do Boliwii jedynie z podręcznym.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

error: Content is protected !!