
Sur – Stocznia Dhow i Tradycyjny Souq
Sur (صُوْر) to nadmorskie miasto Omanu, słynące z tradycyjnych, drewnianych łodzi dhow.
To miasto pełne białych domów i minaretów odbijających się w lazurowej wodzie. Od wieków stanowiło kluczowy port morski między Półwyspem Arabskim i Afryką Wschodnią (zobacz artykuł o Mombasie). Sur jest również znakomitą bazą wypadową do Wadi Shab i na pustynię Wahiba Sands.
Sur najczęściej zwiedza się jedynie przejazdem, między Wahiba Sands a Maskatem. Ja zostałam tu na dłużej, chcąc zobaczyć Oman trochę inny niż w folderach turystycznych.
Wybieracie się w podróż do północnego Omanu i szukacie autentycznych doświadczeń?
Jesteście w dobrym miejscu! W dzisiejszym artykule znajdziecie ciekawostki i polecajki, a także gotowy plan zwiedzania, jak zwykle w kolejności chronologicznej.
Ruszamy? Ruszamy!
Zwiedzanie Sur
Latarnia Morska
Dzień w Sur rozpoczęłam od najbardziej historycznej dzielnicy miasta, Al Ayjah. Mieści się tu zabytkowa latarnia morska, otoczona wianuszkiem dawnych portugalskich domów. Biel nadbrzeża ostro odcina się od turkusowych wód Zatoki Omańskiej. Na skałach w sąsiedztwie latarni morskiej żyje mnóstwo czerwono-czarnych krabów, chowających się co chwila wśród fal obmywających skały.

Sama latarnia morska w Sur jest nieczynna, ale to doskonały punkt widokowy na panoramę miasta. Widać stąd most wiszący, kilka minaretów, plażę publiczną i ruiny fortów, niegdyś strzegących Sur przed najazdami piratów. Przyszły mi na myśl przygody Sindbada Żeglarza, bohatera opowieści z „Baśni z tysiąca i jednej nocy”. Czy któraś z jego siedmiu podróży mogła zahaczyć o Sur?

Most Wiszący
Zatrzymałam się na chwilę na parkingu przy moście wiszącym, oddanym do użytku zaledwie 15 lat temu. Warto stanąć pośrodku mostu, oczywiście na chodniku, aby popatrzeć na zwierzęta. Oprócz żółwi, pływających w Zatoce Omańskiej, można stąd dostrzec żurawie, ptaki drapieżne i wszechobecne kozy, z gracją skaczące po śliskich skałach.


Most wiszący w Sur, łączący starą dzielnicę Al Ayjah z resztą miasta, to najbardziej rozpoznawalny współczesny symbol tej nadmorskiej miejscowości. Smukła konstrukcja unosi się nad wodą, a jej metalowe pylony odbijają się w tafli zatoki tworząc niemal symetryczny obraz. Z oddali, most przypomina swoich dalekich kuzynów z San Francisco i z Lizbony, choć oczywiście jest dużo mniejszy.

Wieczorem most nabiera szczególnego uroku. Oświetlony ciepłym światłem wygląda jak świetlista brama prowadząca do świata tradycji, którą reprezentują pobliskie łodzie dhow i zabytkowa latarnia morska Al Ayjah. Spacer po moście to również okazja, by spojrzeć na Sur z ciekawej perspektywy: z góry widać port, i białe kamieniczki, a przy odrobinie szczęścia także drewniane statki szykujące się do rejsu.


Stocznia Dhow
Nieopodal mostu wiszącego znajduje się główna atrakcja Sur – stocznia łodzi dhow. To drewniane cuda, jakie jeszcze do niedawna pływały po Zatoce Omańskiej, przewożąc kadzidła i przyprawy. Dziś w Sur można spotkać jeszcze kilka takich łodzi, oferujących rejsy turystyczne po zatoce.

Dhow to smukły, elegancki żaglowiec o charakterystycznej sylwetce, której nie da się pomylić z żadnym innym statkiem. Jego kadłub wykonany jest z drewna, zazwyczaj ciemnego i solidnego, a burty delikatnie wygięte ku górze nadają mu zgrabny, niemal płynący kształt, nawet gdy stoi na piasku.

Najbardziej rozpoznawalnym elementem dhow jest długi, ukośnie ustawiony maszt z trójkątnym żaglem arabskim, nazywanym lateen sail. Rozpięty na wietrze tworzy imponującą, białą powierzchnię przypominającą skrzydło. Pokład bywa skromny, otwarty, często z niską nadbudówką na dziobie lub rufie, a cały statek wygląda jak połączenie prostoty i morskiej finezji.

W powietrzu unosi się zapach drewna i żywicy, słychać rytmiczne uderzenia młotków i cichy szelest pił tnących deski. Spacer po stoczni pozwala zobaczyć poszczególne etapy powstawania dhow: od pierwszych szkieletów po zdobione kadłuby gotowe do wodowania.

Wizytę w stoczni zakończyłam kawą i daktylami, którymi można poczęstować się w recepcji. Odwiedziłam też skromny sklepik z wyrobami z drewna. Tym samym moja drewniana kolekcja, zawierająca między innymi matero z Argentyny, miskę w kształcie Afryki z Kenii i pojemnik w kształcie liścia drzewa kapokowego z Ekwadoru, powiększyła się o talerzyk z Omanu.

Kawiarnia w Księgarni
Choć Sur leży nad zatoką, panuje tu klimat pustynny. W połowie października słupki rtęci wskazywały aż 36 °C. Postanowiłam schłodzić się trochę w kawiarni Phenuq Cafe. Mrożona kawa i sernik były znakomite! Przywitał nas sam właściciel kawiarni, zachęcając do lektury książek – kawiarnia jest bowiem połączona z księgarnią. Z wyjątkiem książek matematycznych, wszystkie inne były po arabsku, a ich treści można było domyślić się wyłącznie po okładce.


Souq w Sur
Po sjeście udałam się na souq, zadaszony targ w Sur. W przeciwieństwie do souqu w Maskacie i Nizwie, ten w Sur był na wskroś lokalny. Dzieli się na specjalizacje, takie jak bogato zdobione suknie, czarne abaje, a także ociekające złotem i srebrem biżuteria. Część souqu dedykowana jest handżarom, zakrzywionym omańskim nożom, których ceny zaczynają się od 90 OMR i właściwie się nie kończą.


Wśród sklepików na souqu w Sur, ukrytych jest kilka meczetów. Akurat w czasie spaceru rozległo się nawoływanie muezzina do modlitwy. Część osób od razu udała się do meczetu, a część została na stanowiskach w sklepach. Przy okazji zauważyłam, że zdecydowana większość kobiet na targu w Sur miała twarze zasłonięte czarnymi nikabami. Wystawały jedynie oczy.


Wiedziona ciekawością, zajrzałam do jednego stoiska z hidżabami i pół-nikabami. Czym różni się hidżab, nikab i pół-nikab? W uproszczeniu, hidżab to chusta na głowę, nikab to chusta na głowę, twarz i ramiona, a pół-nikab to maska zakrywająca twarz. Do pamiątek z Sur dołączył czarny pół-nikab za 1 OMR.

Plaża w Sur
Wychodząc z souqu trafiłam wprost na plażę w Sur. To tu tętnił nieformalny puls miasta. Na szerokim, piaszczystym brzegu, kilka drużyn grało w piłkę nożną, a zespoły składały się z przynajmniej dwudziestu osób. O tej porze, tuż przed zachodem słońca, rybacy wciągali swoje łodzie na brzeg. Na promenadzie nadmorskiej zauważyłam też kilku mężczyzn w białych diszdaszach, raczących się kawą z termosu i podjadających daktyle ze srebrnych miseczek.


Wzdłuż całej plaży stały zaparkowane samochody. Nie na parkingu, lecz bezpośrednio na piasku, tworząc obraz swobodnej, lokalnej codzienności. To miejsce nie było „pocztówkowe” w klasycznym sensie, ale właśnie dzięki temu autentyczne: żywe, wielobarwne i prawdziwie omańskie. Warto było zostać w Sur na noc, aby poznać takie oblicze miasta.

Meczet Bhawan
Wracając do hotelu, zatrzymałam się przy meczecie Bhawan. Co prawda nie jest udostępniony dla zwiedzających, ale akurat trwała przedostatnia modlitwa dnia.
Z kładki przerzuconej nad drogą obserwowałam Omańczyków i Omanki, którzy szybko opuszczali auta na parkingu i chyba trochę spóźnieni podążali do meczetu. To świeżo odrestaurowana dzielnica Sur, gdzie latarnie uliczne nawiązują do statków dhow.


Sur – Informacje Praktyczne
Noclegi w Sur
Na nocleg zatrzymałam się w hotelu Arkan al Barzach. To skromny hotel, ale z klimatyzacją, telewizją z jednym kanałem (co ciekawe – dubajskim) i mikroskopijnym basenem. Obok hotelu znajduje się niewielki, ale bardzo tani supermarket, czynny do późna.

Jedzenie w Sur
W sąsiedztwie hotelu Arkan al Barzach, dosłownie przez ścianę, mieści się restauracja Vaidyans. Jedzenie było przepyszne, a porcje nie do przejedzenia. Ich shake daktylowy to mistrzostwo świata. Ceny również przyjemne, bo za dwa obiady i dwa napoje zapłaciłam zaledwie 6 OMR.

Zwyczaje w Sur
Przy wejściu do supermarketów w Sur widnieje informacja o zachowaniu skromnego stroju, zakrywającego kolana i ramiona. Jest też przypomnienie, aby powstrzymać się przed okazywaniem uczuć.
W restauracjach i kawiarniach Sur, choć nie tylko tutaj, znajdziecie osobne sale tylko dla kobiet, a także „family rooms” dla rodzin. W tych ostatnich, zamiast stołów i krzeseł, siada się na poduszkach i materacach, a obrus (folia plastikowa) rozkłada się bezpośrednio na materacu.


Podsumowanie
Pobyt w Sur okazał się świetną przerwą w podróży. Po kilku noclegach w omańskich pensjonatach, luksus łazienki z kabiną prysznicową i bliskość relatywnie sporego miasta (czyt. kawiarni z sernikiem) podniósł mnie na duchu.

Sur to miasto nie dla każdego, nie ma tu bowiem olśniewających zabytków czy zapierających dech w piersiach krajobrazów. Ale jeśli szukacie czegoś zwyczajnego i nieturystycznego, to Sur powinien być strzałem w dziesiątkę.


Sur był najdalej wysuniętym na wschód punktem dwutygodniowej podróży po Omanie. Pozostał jeszcze dzień pobytu w Tiwi Beach, rejs łodzią do Wadi Shab i przyjemna wizyta w górskich fortecach na Rustaq Loop, gdzie odkryłam niesamowite i nikomu nieznane muzeum. Już wkrótce zagoszczą na blogu!







12 komentarzy
Pingback:
Kirk
Ktoś pisał ostatnio na fb, że kobiety nie chodzą samotnie po Omanie, jedynie w dużym gronie lub w towarzystwie mężczyzn. Jak z tym jest w rzeczywistości?
Tierra Bonita
Widziałam wiele kobiet przemieszczających się samodzielnie.
Pingback:
Pingback:
Pingback:
Pingback:
Kajko
Niesamowity ten śpiew w meczecie! Ciekawe ile osób przychodzi na te nabożeństwa. Moje wyobrażenie jest takie, że gdy zaśpiewa muezzin, to wszyscy wszystko rzucają, rozkładają dywanik lub zasuwają do meczetu 😀
Koleżaneczka
Siema! Można w Sur chodzić z włosami na wierzchu? Dla koleżanki pytam 😉
Tierra Bonita
Przekaż koleżance, że można 🙂
Karolcia
Szukamy fajnej opcji plażowania niedaleko Maskatu i gdzieś chyba niedaleko od Sur jest rezerwat z żółwiami. Byłaś tam może? Polecasz?
Tierra Bonita
Rezerwat żółwi znajduje się ok. 45 min autem na wschód od Sur, ale nie byliśmy tam. Żółwie udało nam się obejrzeć w naturze, pływające swobodnie w Zatoce Omańskiej w Tiwi Beach, między Sur a Maskatem. Jeśli chodzi o plaże, to są to wyłącznie plaże dzikie, bez infrastruktury, często nawet bez parkingu. Uwaga na silne fale i rozdymki!