
Nara – Pierwsza Stolica Japonii
Nara (奈良市) to pierwsza stolica Japonii, wówczas znana jako Heijo-kyo. Dziś słynie z jelonków, które kłaniają się by dostać ciasteczko, z największego posągu Buddy w całej Japonii i z Chramu 3000 Latarni. W 1998 roku, zespół zabytkowy starożytnego miasta Nara wpisano na listę światowego dziedzictwa UNESCO.
Wybierasz się do Nara z Kioto lub Osaki? Przeczytaj dzisiejszy artykuł i zaprojektuj własną podróż!

Przed 710 rokiem, stolica Japonii często zmieniała lokalizację po śmierci cesarza. W okresie reform inspirowanych Chinami, władcy chcieli stworzyć trwałe centrum administracyjne, wzorowane na chińskiej dynastii Tang. Nara zbudowano na wzór chińskiej stolicy Chang’an. Układ ulic był do znudzenia regularny, z pałacem cesarskim w centrum i wąskimi uliczkami dookoła. Japonia intensywnie kopiowała wtedy chińskie rozwiązania administracyjne, kulturowe i religijne.

W Nara powstały ogromne kompleksy świątynne, takie jak Todaiji i Kohfukuji, finansowane przez państwo. Miały podkreślić potęgę cesarstwa i jednoczyć kraj religijnie. Dodatkowo, wielkie rody arystokratyczne, zwłaszcza Fujiwara, wspierały buddyzm i czerpały z niego prestiż polityczny.

Ale to właśnie buddyzm sprawił, że Nara “wytrwała” jako stolica Japonii przez zaledwie 74 lata. Mnisi zaczęli wpływać na decyzje dworu cesarskiego. W szczególności mnich Dykyo zdobył bardzo silną pozycję u ówczesnej cesarzowej Koken. Według niektórych źródeł, nawet sam chciał zostać cesarzem.

W rezultacie, nie dość że stolicę przeniesiono z Nara do Kyoto (które pełniło tę funkcję przez ponad 1000 lat), to od tego czasu ani jednej kobiecie nie pozwolono zostać cesarzem – uznano, że zbyt łatwo ulegają zewnętrznym wpływom.

Ruszamy? Ruszamy!
Podróż do Nara
Podróż do Nara rozpoczęłam na dworcu kolejowym Osaka Namba. Odjeżdżał stąd pociąg linii Kintentsu-Nara: Suburban Semi-Express za 590 ¥. Warto wiedzieć, że na trasie Osaka Namba – Kitentsu Nara jeździ sześć rodzajów pociągów: od najszybszego i najdroższego (Limited Express), po najwolniejszy i najtańszy (Local). Oprócz czasu dojazdu i ceny, różnią się też stacjami pośrednimi.


Podróż pociągiem lokalnym znacznie różniła się od przejazdu superszybkim Shinkansenem (sprawdź więcej w artykule Hiroszima). W przeciwieństwie do Shinkansena, w pociągu lokalnym nie je się pudełka obiadowego ekiben. W pojeździe jest głośniej i bywa bardziej zatłoczony. Ze względu na młodą godzinę, w pociągu więcej było Japończyków niż turystów. Salarymeni (pracownicy z korporacji), ubrani w garnitury i krawaty, jechali do pracy na przedmieściach. Młodzież w mundurkach szkolnych spieszyła się do szkoły.

Po czterdziestu minutach pociąg wjechał na stację Kitentsu-Nara, skąd czekał mnie pełen wrażeń spacer do najsłynniejszej części dawnej stolicy Japonii: Nara Park.
Zwiedzanie Nara
Choć zwiedzanie Nara rozpoczęłam możliwie jak najwcześniej, tłum powoli gęstniał. Kawiarnie otwierały się leniwie, a stragany z pamiątkami zamknięte były jeszcze na cztery spusty. Tłum płynął w kierunku Nara Park i tam też skierowałam pierwsze kroki.
Nara Park
Nara Park zajmuje powierzchnię około pięciu kilometrów kwadratowych. To bardzo zielona przestrzeń, która skrywa jedne z najstarszych japońskich świątyń: Todaiji i Kohfukuji, a także Muzeum Narodowe i chram Kasuga Taisha. Mieszka tu też 1200 jelonków sika, niby dzikich, ale przyzwyczajonych do obecności człowieka.

Według legendy, w 768 roku n.e. do Nara zawitał Takemikazuchi – Bóg Grzmotu i jednocześnie pierwsze z czterech bóstw chramu Kasuga Taisha. Ponoć przebył całą drogę na grzbiecie białego jelenia. Od tego czasu, jelonki uznano za święte, a ich zabicie karano śmiercią aż do połowy siedemnastego wieku.
Po drugiej wojnie światowej, jelonki sika oficjalnie utraciły swój święty status, jednak do dziś są pod ochroną. Choć żyją na wolności, upodobały sobie shika senbei (200 ¥ za paczkę), specjalne krakersy dla jeleni. Władze Japonii zdecydowały, że to jedyne pożywienie, jakie mogą dostawać od turystów. Zwierzęta nauczyły się, że aby dostać krakersa, muszą się pokłonić.

Chodzą więc za turystami i kłaniają się w pas. Bywają przy tym natarczywe, zdarza im się dziabnąć człowieka rogami w cztery litery. Gdy jednak zobaczą, że nie dostaną krakersa, szybko tracą zainteresowanie i szukają atencji u innych turystów.
Świątynia Todaji
Opędzając się od natrętnych jelonków, udałam się do świątyni buddyjskiej Todaiji, największej drewnianej budowli na świecie. Wejścia do świątyni strzegą Nio, uzbrojeni wojownicy o przerażającym wyrazie twarzy.

Todaiji to dosłownie „Wielka Świątynia Wschodnia”. 1200 lat temu była jedną z najważniejszych Siedmiu Wspaniałych Świątyń Nara. Jej konstrukcja miała nawiązywać do uwielbianej wówczas w Japonii architektury Chin z czasów potężnej dynastii Tang. Todaiji prawie zawaliła się na początku ubiegłego stulecia, ale na szczęście zdążono na czas z odbudową ciężkiego dachu.

Według legendy, mnich Gyōki udał się do chramu Ise Grand, aby pogodzić wierzenia shinto z buddyzmem. Przez siedem dni i siedem nocy recytował sutry, aż w końcu wyrocznia ogłosiła, że Budda Wajroczana (w tym Wielki Budda z Nara) może być czczony w harmonii z boginią słońca Amaterasu. W Japonii wydano dekret, że każdy Japończyk ma dokładać się finansowo do wznoszenia buddyjskich świątyń. Wkrótce zaczęły wyrastać jak grzyby po deszczu.

Przy budowie Todaiji brało udział 350 000 osób. Zużyto prawie całe zasoby ryżu, złota i brązu w Japonii. Jakby było mało, obok świątyni wzniesiono dwie 100-metrowe pagody, jedne z największych na całym ówczesnym świecie. Obie niestety zawaliły się przez trzęsienia ziemi. Po drugiej wojnie światowej zawezwano dodatkowe 100 000 osób, aby zrekonstruować zniszczoną strukturę.


Wielki Budda z Nara
Świątynia Todaiji słynie przede wszystkim z ważącego 500 ton i mierzącego 15 metrów posągu Wielkiego Buddy. To Wajroczana, jeden z Pięciu Buddów Mądrości, największy tego typu pomnik z brązu na świecie. Zbudowano go w ośmiu częściach, a prace zajęły trzy lata, wstrzymywane czasem przez pożary i trzęsienia ziemi. Głowę i szyję Wielkiego Buddy wytworzono osobno i doczepiono do korpusu.

W 752 roku odbyła się ceremonia otwarcia oczu, najważniejszy rytuał w japońskim buddyzmie. Ceremonia miała na celu symbolicznie nadanie posągowi Buddy duchowego życia. Podczas ceremonii mnisi odprawiali modlitwy mające „ożywić” posąg duchowo. Kulminacyjnym momentem było namalowanie źrenic Buddy specjalnym pędzlem, połączonym sznurami z oczami posągu. Akt ten symbolizował moment „przebudzenia” Buddy i jego obecności w świecie ludzi.

Rozmiary Wielkiego Buddy z Nara do dziś robią wrażenie. Zobaczcie sami:
- Wysokość: 14.98 m
- Twarz: 5.33 m
- Oczy: 1.02 m
- Nos: 0.5 m
- Uszy: 2.54 m
Pozłacana aureola nad głową Wielkiego Buddy liczy aż 27 metrów średnicy!

Dzięki promieniom RTG, w kolanie Wielkiego Buddy znaleziono perły, lusterka, miecze, klejnoty i ludzki ząb, prawdopodobnie będące relikwiami cesarza Shomu (701-756 n.e.).
Obok Wielkiego Buddy tłoczy się kolejka, a ludzie padają na kolana. Bynajmniej nie przed Buddą, a po to, by przecisnąć się przez otwór wywiercony w jednym z filarów świątyni. Wierzy się, że ci, którzy przeszli przez otwór, w swoim kolejnym życiu osiągną stan nirwany.

Kasuga Taisha – 3000 Latarni
Opuściłam najbardziej zatłoczoną część Nara Park i wdrapałam dość stromą, ale klimatyczną drogą do Kasuga Taisha.

Chram, znany z 3000 latarni, wybudowano 1200 lat temu na polecenie potężnego rodu Fujiwara. Odkąd Nara stała się stolicą Japonii, wszystkie cztery linie rodu Fujiwara pełniły kluczowe funkcje na dworze cesarza Japonii i wkrótce zaczęły ze sobą rywalizować. Nawet gdy w 794 roku stolicę Japonii przeniesiono do Kioto, ród Fujiwara wciąż rządził krajem twardą ręką. Podobnie jak świątynia Todaiji, również chram Kasuga Taisha widnieje na liście UNESCO.

Urok chramu Kasuga Taisha polega na malowniczym położeniu w lesie pierwotnym, zajmującym 650 ha. Wilgoć delikatnie pokrywa kamienne latarnie i osadza się na starożytnych, wiecznie zielonych drzewach. Łącznie odkryto tu aż 175 ich gatunków! Tuż za chramem rozpoczyna się święta część lasu, nietknięta ręką człowieka od ponad 1000 lat. Zakaz osiedlania się i polowań obowiązuje w tych lasach od 841 roku.

Na tyłach chramu warto wejść do sali Fujinami-no-ya. Za ciężką kotarą, ograniczającą ilość światła do minimum, kołyszą się setki migoczących latarni. Wyobrażałam sobie, jak pięknie wygląda Kasuga Taisha w lutym i w sierpniu, podczas festiwalu Mantoro, gdy wszystkie latarnie w chramie oświetlają niebo od zachodu słońca aż po ciemną noc. Oba festiwale związane są ze zmianą pór roku w Japonii: zimy w wiosnę i lata w jesień.


Z kolei w maju chram uświetniają kwitnące wisterie. Fioletowe kwiaty zwisają wśród latarni niczym spęczniałe grona. Wisterie (藤 – homonim Fudżi) są zresztą jednym z głównych motywów dekoracyjnych Kasuga Taisha, uwiecznione na licznych płaskorzeźbach. Pojawiają się także w herbie rodu Fujiwara (藤原).


Podsumowanie
Aby w pełni doświadczyć atmosfery Nara, warto wybrać się tu na cały dzień. Im wcześniej, tym lepiej, bowiem po południu ulice Nara, w szczególności odcinek między dworcem kolejowym a Nara Park, wypełniają się po brzegi turystami z całego świata. Ciężko przejść przez ulicę, gdy samochody, riksze i wielobarwny tłum manewrują wśród jelonków. Kolejki po lody o smaku sakury ciągną się wówczas na kilkadziesiąt metrów.

Wsiadając do pociągu, usłyszałam jak pierwsze, ciężkie krople deszczu dudnią o dach stacji. Po szybie pociągu lokalnego płynęły mokre strużki, zapowiadając zmianę pogody. Podobnie jak w Nikko, prognozy sprawdziły się całkowicie i tego dnia (a także kolejnego) nad Osakę nadciągnęła potężna ulewa.
Planujesz podróż do Japonii na własną rękę? Koniecznie sprawdź te artykuły!
- Japonia – Informacje Praktyczne
- Nikko i Trzy Mądre Małpy
- Święty Wulkan Fudżi
- Hiroszima – Miasto, Które Przetrwało
- Miyajima – Świątynia na Wodzie
Do zobaczenia!







6 komentarzy
Pingback:
Pingback:
Pingback:
Panna Anna
Rety!!!! Jakim cudem byłam w Nara i myślałam, że tam są tylko jelonki? Co prawda weszłam do jakichś pierwszych świątyń, ale niewolno było robić tam zdjęć, więc wróciłam do Kioto… Poczucie straty 10/10!
Tierra Bonita
Na szczęście przy posągu Wielkiego Buddy i w świątyni 3000 latarni można robić zdjęcia 🙂
Pingback: